Dwuosobowa załoga zdążyła się katapultować. Jednego członka załogi uratowały amerykańskie siły specjalne na irańskim terytorium. Drugiego — szuka cały amerykański aparat wojskowy, a irańska telewizja państwowa obiecuje nagrodę każdemu, kto go znajdzie i przekaże policji. Na ekranie pojawiła się też wiadomość: „Strzelaj, jeśli ich zobaczysz.” To Wielka Sobota — w Ameryce rodziny szykują koszyczki wielkanocne, a nad Iranem trwa akcja ratunkowa, która może zmienić dynamikę całego konfliktu.
Co się stało
F-15E Strike Eagle — dwumiejscowy myśliwiec szturmowy produkowany przez Boeinga, jeden z najpotężniejszych samolotów w arsenale US Air Force — został trafiony przez irański ogień nad prowincją w centralnym Iranie. Według analizy Justina Bronka z londyńskiego Royal United Services Institute (RUSI), zdjęcia wraku opublikowane przez irańskie media państwowe wskazują na oznaczenia 494. Dywizjonu Myśliwskiego, stacjonującego w bazie RAF Lakenheath w Wielkiej Brytanii.
Obaj członkowie załogi — pilot i oficer systemów uzbrojenia — katapultowali się. Amerykańskie siły specjalne zlokalizowały jednego z nich na irańskim terytorium i ewakuowały go żywego. Drugi pozostaje poszukiwany. Akcja ratunkowa trwa — według NBC News helikopter Black Hawk uczestniczący w poszukiwaniach został również trafiony przez irański ogień, ale zdołał opuścić irańską przestrzeń i wylądować. Załoga jest ranna, ale żyje.
W osobnym incydencie tego samego dnia Iran trafił drugi amerykański samolot — szturmowy A-10 Thunderbolt II, znany jako „Warthog”. Pilot zdążył wylecieć z irańskiej przestrzeni powietrznej, katapultował się nad Kuwejtem i został uratowany. Samolot rozbił się i został zniszczony.
Irańska telewizja: „Strzelaj, jeśli ich zobaczysz”
Irańska telewizja państwowa nadała apel do ludności cywilnej, wzywając mieszkańców do poszukiwania amerykańskiego pilota. Gubernator prowincji Kohgiluyeh i Boyer-Ahmad, według agencji ISNA, ogłosił nagrodę dla każdego, kto schwyta załogę i przekaże ją władzom. Na ekranie pojawiła się też wiadomość nawołująca do strzelania do ewentualnych pilotów — bezprecedensowy krok, który pokazuje desperację irańskiego reżimu i jednocześnie zagrożenie, jakie czeka zaginionego Amerykanina.
Przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf — który po śmierci ajatollaha Chamenei wyłonił się jako strongman reżimu — drwił z Amerykanów na platformie X: „Po pokonaniu Iranu 37 razy z rzędu, ta genialna wojna bez strategii została właśnie zdegradowana z ‘zmiany reżimu’ na ‘Hej! Ktoś może znaleźć naszych pilotów? Proszę?'” Ghalibaf zagroził też pośrednio zablokowaniem cieśniny Bab el-Mandeb między Jemenem a Afryką — drugiego kluczowego punktu na morskiej trasie naftowej.
Trump: „To jest wojna”
Prezydent Donald Trump w krótkim wywiadzie telefonicznym dla NBC News odmówił komentowania szczegółów akcji ratunkowej, ale zapewnił, że zestrzelenie samolotu nie wpłynie na ewentualne negocjacje z Iranem. „Nie, w żadnym wypadku. To jest wojna. Jesteśmy w stanie wojny” — powiedział. Na swojej platformie Truth Social nie odniósł się bezpośrednio do zestrzelenia F-15, pisząc zamiast tego o irańskiej ropie: „Keep the oil, anyone?”
Ani Pentagon, ani Centralne Dowództwo USA (CENTCOM) nie wydały oficjalnego komunikatu. Informacje o zestrzeleniu pochodzą od urzędników cytowanych anonimowo przez NBC News, Axios, CNN, Washington Post i New York Times.
Aktualizacja: wyścig z czasem (4 kwietnia)
W sobotę rano sytuacja zaginionego lotnika pozostaje krytyczna. Według najnowszych doniesień drugi członek załogi — oficer systemów uzbrojenia — ma status „evading”, czyli ukrywa się na terytorium wroga, unikając schwytania przez irańskie siły prowadzące intensywną obławę w rejonie katastrofy. Amerykańskie samoloty ratunkowe HC-130J Combat King II wspierają poszukiwania z powietrza.
Sytuacja ratowników jest równie dramatyczna. Nie jeden, a dwa amerykańskie śmigłowce ratunkowe HH-60 zostały ostrzelane podczas akcji poszukiwawczej. W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania irańskiej policji strzelającej z broni ręcznej do nisko lecących maszyn. Ratownicy odnieśli rany, ale oba śmigłowce zdołały wrócić do bazy. A-10 Thunderbolt nadał kod awaryjny 7700 nad Zatoką Perską — pilot utrzymał uszkodzoną maszynę w powietrzu na tyle długo, by dolecieć nad Kuwejt, gdzie się katapultował.
Według agencji prasowych siły USA i Izraela tymczasowo zawiesiły naloty w rejonach kluczowych dla operacji ratunkowej — żeby nie narażać zaginionego pilota ani ekipę poszukiwawczą.
Jednocześnie w rejon Zatoki Perskiej płyną posiłki: około 7500 marines oraz brygada szybkiego reagowania z 82. Dywizji Powietrznodesantowej dołącza ponad 50 tysięcy amerykańskich żołnierzy już obecnych na Bliskim Wschodzie. Analitycy mówią wprost: zabezpieczenie Cieśniny Ormuz i pól naftowych może wymagać działań lądowych. Sekretarz obrony Pete Hegseth — który kilka dni temu twierdził, że Iran wyczerpał swoje możliwości militarne — mierzy się teraz z pytaniem, jak zaawansowany amerykański myśliwiec mógł zostać zestrzelony przez przeciwnika, który „nie może nic zrobić”.
Bilans sześciu tygodni wojny
Wojna USA i Izraela z Iranem trwa od 28 lutego 2026 roku. Do tej pory zginęło trzynastu amerykańskich żołnierzy — w tym sześcioro w katastrofie samolotu tankującego nad Irakiem i trzech w incydencie ognia przyjaznego nad Kuwejtem, gdzie trzy F-15 zostały zestrzelone przez własne siły. Łączny bilans konfliktu na Bliskim Wschodzie zbliża się do pięciu tysięcy ofiar.
Irański ruch żeglugowy przez Cieśninę Ormuz pozostaje sparaliżowany, ceny ropy naftowej biją rekordy, a dostawy nawozów, zboża i LNG do Europy i Azji są zagrożone. Rada Bezpieczeństwa ONZ pracuje nad rezolucją dotyczącą ochrony żeglugi przez Ormuz, ale Rosja, Chiny i Francja zgłosiły zastrzeżenia.
Co to znaczy dla Polonii
Zestrzelenie F-15 to moment, w którym wojna z Iranem przestaje być abstrakcyjnym konfliktem na drugim końcu świata i staje się osobistą. Gdzieś w centralnym Iranie — w Wielką Sobotę — amerykański żołnierz czeka na ratunek, a irańska telewizja nawołuje ludność, żeby go złapała. W polskich kościołach w Nowym Jorku, Chicago i New Jersey wierni święcą koszyczki i modlą się — może warto dziś dodać jedną modlitwę za tego pilota, którego imienia jeszcze nie znamy, ale który nosi na ramieniu flagę tego samego kraju, w którym żyjemy.
Ta wojna dotyczy też Polski bezpośrednio. Trzy dni temu Stany Zjednoczone poprosiły Polskę o oddanie baterii Patriot i rakiet PAC-3 MSE na Bliski Wschód — bo zapasy przechwytujące się kończą. Polska odmówiła. Ale presja będzie rosnąć — i im dłużej trwa ta wojna, tym trudniejsze będą wybory między obroną polskiego nieba a potrzebami amerykańskiego sojusznika.
Redakcja, Głos Polonii w USA
Czytaj też: USA chcą polskie Patrioty na Bliski Wschód — Polska odmawia
Czytaj więcej na poland.us. Szukasz polskiego biznesu w USA? PolishPages.com












