Wielu przystających przed nimi krakowian nie potrafiło powstrzymać uśmiechu.
– To kpina. Jedna “Solidarność” była tylko na samym początku, najwyżej do stanu wojennego – usłyszałem ironiczny komentarz.
– Co pan opowiada? Do jakiego stanu wojennego? Już na I zjeździe jesienią 1981 roku nastąpiło tąpnięcie – dodał ktoś inny.
– E tam, nie w 1981, tylko od razu po zakończeniu strajku w Stoczni Gdańskiej (a może nawet w trakcie jego trwania) Wałęsa śmiertelnie pokłócił się z Walentynowicz, a także z Gwiazdami i to był koniec autentycznej solidarności, takiej bez cudzysłowu – odezwał się kolejny przechodzień.
Niestety, patrząc na to, co dzieje się dzisiaj w i wokół Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego “Solidarność”, trudno przyznać rację autorom rocznicowych plakatów.
A są nimi pracownicy Biura Edukacji Publicznej Krakowskiego Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, którzy postanowili w ten sposób przypomnieć młodemu pokoleniu Polaków o historycznych już dla nich wydarzeniach z sierpnia 1980 roku.
IPN uruchomił też nowy portal historyczno – edukacyjny: www.sierpien1980.pl, w którym można znaleźć między innymi nieznane do tej pory opinii publicznej dokumenty Służby Bezpieczeństwa PRL i wypowiedzi uczestników wydarzeń sprzed ponad ćwierćwiecza.
To bardzo pożyteczna akcja, doskonale zaświadczająca o tym, że Instytut – wbrew opinii nieżyczliwych mu osób (w tym wielu prominentnych polityków) – wcale nie ogranicza się do tropienia agentów i dyskredytowania wybitnych postaci z najnowszych dziejów Polski.
A że billboardy są trochę naiwne? Potraktujmy je jako szlachetne wezwanie dla obecnych przywódców “Solidarności” do odbudowania dawnych więzi. Chociaż w świetle tego, jak przebiegały tegoroczne obchody rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych, należy raczej wątpić w jakiekolwiek pojednanie dawnych bohaterów.
Jerzy Bukowski











