Ten gest znakomicie wpisuje się w politykę historyczną, konsekwentnie uprawianą przez obecnego Prezydenta RP, odrabiającego wieloletnie zaległości jego dwóch poprzedników w tej materii. Mimo to mam pewną wątpliwość, dotyczącą wyłącznie ram czasowych.
O ile żadnych kontrowersji nie budzi pośmiertne honorowanie najwyższymi odznaczeniami państwowymi ludzi poległych, pomordowanych lub zmarłych w kilku ostatnich dziesięcioleciach, o tyle sięganie do bohaterów z wcześniejszych epok może być uznane za dyskusyjne.
Czy takie cofanie się w przeszłość ma sens? Można oczywiście uznać, że dla podkreślenia ciągłości istnienia Rzeczypospolitej warto przyznać Ordery Orła Białego wyjątkowo dla niej zasłużonym Polakom z zamierzchłych czasów, od momentu ustanowienia go przez króla Augusta II, czyli od 1 listopada 1705 roku (bo chyba nie wstecz – wtedy pewnymi kandydatami do niego byliby np. Mieszko I, Bolesław Chrobry, Władysław Jagiełło, Mikołaj Rej, Jan Kochanowski i wielu innych wybitnych rodaków), ale czy jest to potrzebne i rozsądne?
Mamy jeszcze całkiem sporo do nadrobienia w zakresie odkrycia heroicznej prawdy o zapomnianych bohaterach z okresu po 1939 roku. Tych z poprzednich epok honorowano wcześniej. Może więc lepiej skupić się w polityce odznaczeniowej raczej na minionych 70 latach?
Jerzy Bukowski













