W bartoszyckim klubie harleyowym “Wiraż”, działającym dziesięć lat, spotyka się ponad dwudziestu motocyklistów, choć w tej akurat miejscowości motor jest bardzo popularnym środkiem lokomocji, mieszka w niej co najmniej osiemdziesięciu posiadaczy jednośladów.
Dlaczego właśnie w Bartoszycach powstał harleyowy klub, sprzęt jest przecież drogi więc cała zabawa jest kosztowna…
-“Jesteśmy rozmiłowani w motorach, samochodach, ogólnie mówiąc, w motoryzacji – mówi jeden z harleyowców, Krzysztof Kaliszuk. Ale na harleyach codziennie nie jeździmy, nie tyle nawet żeby to miało być kosztowne, ile ze względu na czas. Mamy swoje rodziny, prowadzimy własne interesy, więc na hobby niewiele już zostaje miejsca. Niemniej organizujemy rokrocznie zlot motocyklowy. W tym roku odbył się kolejny dziesiąty, nad niedalekim jeziorem Kinkajny. Urządzamy motocrossy, spotkania towarzyskie, różnego rodzaju imprezy, rozmawiamy o motorach. Jesteśmy normalnymi i przyzwoitymi ludźmi i fama o nas, jako o groźnych mężczyznach i niebezpiecznych kierowcach jest absolutnie nieprawdziwa. Skóry zakładamy tylko na czas jazdy, ale prawdą jest, że motor musi być absolutnie wypieszczony i lśniący niemal do przesady. Te nasze motory, to wyłącznie hobby, bardziej turystyczne niż sportowe. Utrzymujemy też kontakty z podobnymi klubami w Polsce i w Ameryce. Naszym amerykańskim kolegom zazdrościmy nie tylko tego, że u nich jeżdżą na harleyach także kobiety, których nie ma w naszym klubie, ale przede wszystkim pięknych, szerokich, równych wymarzonych do jazdy szos i autostrad.
(ri)












