Nadmierna przejrzystość może jednak stanowić zagrożenie dla żywotnych interesów państwa z jego niepodległością włącznie i dlatego pewne informacje muszą pozostawać tajne. Przejmujący władzę, a co za tym idzie szafy pełne różnorakich dokumentów – także poufnych – nowi ministrowie i kierownicy instytucji centralnych powinni umieć powściągnąć chęć skompromitowania swoich poprzedników (jeśli są nimi – a często tak się zdarza – polityczni wrogowie) poprzez udostępnienie całemu społeczeństwu za pośrednictwem debat parlamentarnych lub mediów tzw. akt wrażliwych.
Piszę o tym w kontekście audytu, jaki właśnie przeprowadził rząd Zjednoczonej Prawicy w celu wykazania nie tylko błędnych politycznie, ale także mających charakter przestępczy działań koalicji Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Niektóre dane przytaczane przez ministrów z mównicy sejmowej budziły grozę nie tylko z racji ich merytorycznej treści, ale również z uwagi na ujawnianie informacji, które nie powinny ujrzeć światła dziennego, zwłaszcza w zakresie polityki zagranicznej oraz obronności kraju.
Jestem pewien, że kilkunastogodzinny raport o stanie państwa pozostawionego obecnej władzy przez poprzednią słuchany był z ogromnym zainteresowaniem w wielu stolicach (szczególnie w Moskwie), a także w gabinetach najbardziej wpływowych ekonomistów, którzy bez potrzeby uciekania się do metod szpiegowskich uzyskali cenne wiadomości w interesujących ich dziedzinach.
Polityczna zemsta ma słodki smak dla tych, którzy jej dokonują, oby nie okazała się jednak gorzka dla Polski.










