W obu tych kwestiach trzeba umieć trzymać język na wodzy i nie wolno dopuszczać do przecieków z gremiów, które zajmują się rozpatrywaniem kandydatur. Rozumiem, że o poszczególne osoby mogą być toczone ostre boje (tak bywało również w czasach II Rzeczypospolitej) pomiędzy różnymi organami władzy, ale ich echa nie powinny przedostawać się do opinii publicznej.
Skandalem jest zatajanie niewygodnych kart z przeszłości kandydata do generalskiej nominacji lub orderu, ale właśnie po to pochylają się nad nim reprezentanci kilku instytucji, aby wychwycić wszelkie nieścisłości i zwrócić na nie uwagę jeszcze na etapie postępowania przygotowawczego, a nie w ostatniej chwili.
Niestety, w polskim życiu publicznym nie ma już niczego, co nie mogłoby stać się przedmiotem żenującej awantury, a nasze władze potrafią znakomicie zepsuć każdą podniosłą uroczystość.
Jerzy Bukowski












