Szczególnie kobiety po pięćdziesiątce, które nie znalazły się „po drugiej stronie młodości”, lecz po właściwej stronie doświadczenia. Metryka może mieć własne zdanie, ale przecież nie musi mieć ostatniego słowa. Wychowały dzieci, prowadziły domy i firmy, ratowały świat przed śniadaniem, a później jeszcze pytały wszystkich, czy czegoś nie potrzebują. Czas skierować to pytanie do siebie.
Dlatego Garden of Life stworzył Vitamin Code 50 & Wiser Women — formułę dla kobiet po pięćdziesiątce. Sama nazwa jest piękna: nie „older”, lecz „wiser” — mądrzejsza. Bo zmarszczka bywa tylko eleganckim podpisem doświadczenia.
W formule znajdziemy witaminę D3, która wspiera odporność i pomaga organizmowi wykorzystywać wapń. Witaminy K i K2 uczestniczą w utrzymaniu zdrowych kości, a witaminy C i E pomagają chronić komórki przed stresem oksydacyjnym. Witaminy B6, B12 i folian wspierają metabolizm energetyczny oraz układ nerwowy — choć producent, całkiem rozsądnie, nie obiecuje tańca do rana. Cynk wspomaga odporność, selen pracę tarczycy, a chrom prawidłowy metabolizm glukozy. Formułę uzupełniają bor, koenzym Q10, sproszkowane owoce i warzywa oraz niewielkie ilości probiotyków i enzymów.
Na uwagę zasługuje roślinne tło formuły: ponad dwadzieścia sproszkowanych owoców, warzyw i roślin. Są wśród nich imbir, czosnek, pietruszka i kelp, a także burak, brokuł, jarmuż, szpinak, owoce jagodowe oraz wiśnia. Nie zastąpią świeżej sałaty — widelec nadal pozostaje potrzebny — lecz dostarczają przeciwutleniaczy i roślinnych składników towarzyszących witaminom. Probiotyki oraz enzymy, między innymi bromelaina i papaina, uzupełniają kompozycję wspierającą prawidłowe trawienie.
Już Hipokrates zwracał uwagę na związek żywienia, ruchu i zdrowia. Ponad dwa tysiące lat później urodzony w Warszawie Kazimierz Funk pomógł wyjaśnić dlaczego. Badał beri-beri, chorobę występującą w Azji, także na Cejlonie — dzisiejszej Sri Lance — wśród osób żywiących się głównie białym ryżem. Nie był to drobny niedobór, lecz ciężka choroba neurologiczna: powodowała osłabienie, ból, utratę czucia, trudności w chodzeniu, a nawet paraliż. Jej postać sercowa prowadziła do obrzęków, duszności i niewydolności serca. Nieleczona mogła zakończyć się śmiercią. Dziś wiemy, że przyczyną był brak tiaminy, czyli witaminy B1. Polerowanie usuwało zewnętrzne warstwy oraz zarodek ziarna, pozbawiając ryż niezbędnego składnika. Ryż mniej oczyszczony, uważany za pokarm skromniejszy, zachowywał więcej naturalnego bogactwa. Funk nazwał takie substancje „vitamines”, łącząc łacińskie vita — życie — z przekonaniem, że są aminami. Polski ojciec witaminologii pokazał, że jedzenie może napełnić żołądek, a jednak nie odżywić organizmu. Witaminy nie narodziły się w tabletkach — od początku były częścią żywności. Suplement jest jedynie sposobem ich skoncentrowanego uzupełnienia.
Drogie Kobietki, zwłaszcza te, które szczęśliwie przekroczyły pięćdziesiątkę: dbajcie bardziej o zdrowie niż o kieszeń. Bo cóż po pełnej kieszeni, jeśli zabraknie siły, aby wyjść na spacer pośród złotych liści? Nie każdej naszej rówieśniczce było dane dojść z nami do tej pięknej jesieni życia. Uszanujmy więc ten dar i przeżywajmy ją pełną piersią — pogodnie, świadomie, bez zbędnych burz.
Garden of Life Vitamin Code 50 & Wiser Women znajdziecie tam, gdzie szuka się najlepszych rozwiązań i życzliwej, fachowej porady — w Markowej Aptece Pharmacy. Zapytajcie farmaceutę, czy ten właśnie „kod” pasuje do Waszych potrzeb.
Suplement diety nie zastępuje zróżnicowanego sposobu żywienia ani leczenia. Oświadczenia dotyczące produktu nie zostały ocenione przez FDA. Produkt nie jest przeznaczony do diagnozowania, leczenia, wyleczenia ani zapobiegania jakiejkolwiek chorobie.












