Tak właśnie zachowuje się była premier Ewa Kopacz, która w długim wywiadzie dla sobotnio-niedzielnego “Super Expressu” wykazała kompletne niezrozumienie zasad rządzących sceną polityczną, zachowując się jak przysłowiowa tancerka, której przeszkadza rąbek własnej spódnicy. Z zestawu jej równie kuriozalnych jak żenujących wypowiedzi na łamach tej gazety jeden wydaje się najbardziej reprezentatywny:
“- Czy zrobiliśmy wszystko, co sobie zaplanowaliśmy? Nie wszystko. Potrafimy się jednak do tego przyznać, że nie wszystko wyszło. Kierowały nami szczere intencje i Polacy potrafią to zrozumieć.”
Jeśli była szefowa rządu RP i Platformy Obywatelskiej chce nadal brać udział w grze politycznej, to jak najszybciej powinna przypomnieć sobie stare porzekadło o piekle wybrukowanym dobrymi chęciami, zapoznać się ze znaczeniem słowa “wszystko”, a także poważnie przemyśleć poniższy fragment wystąpienia premier Beaty Szydło podczas prezentacji audytu działań gabinetu poprzedniej koalicji w Sejmie:
– Ryba psuje się od głowy. Gdy ci, co rządzą, nie przestrzegają reguł, standardów, dopuszczają się nadużyć, powodują że państwo staje się słabe, bezradne wobec patologii i nadużyć. Bo po co ścigać i piętnować złe zachowania, skoro i tak grupa trzymająca władzę tym się nie interesuje? Co więcej, samemu można być ukaranym za to, że się te brudne sprawy ujawni. Platforma i PSL nie rządziły państwem; to było trwanie i czerpanie z władzy profitów.










