Z taką właśnie sytuacją niewątpliwie mamy do czynienia w przypadku wykorzystania przez stowarzyszenie “Opcja Społeczna” fotografii wychudzonych dzieci z obozu koncentracyjnego w Auschwitz na ulotce przeciwko budowie spalarni odpadów w Białymstoku. Sprawa jest już w tamtejszej prokuraturze.
Ulotki trafiły do około 12 tysięcy mieszkańców miasta. Obok informacji umieszczono na nich zdjęcia dzieci – ofiar hitlerowskich eksperymentów w niemieckim obozie zagłady w Auschwitz.
O domniemaniu popełnienia przestępstwa powiadomił prokuraturę prezydent Białegostoku.
“Porównanie władz miasta do władz obozu w Oświęcimiu w kontekście zarabiania na więźniach jest nadużyciem, które w ocenie radców prawnych magistratu nie może pozostać bez reakcji organów odpowiedzialnych za ściganie przestępstw” – napisano w komunikacie Urzędu Miasta Białegostoku.
“Opcja Społeczna” nie widzi w opracowanej przez siebie ulotce nic nagannego.
– Skoro w spalarni mają być palone np. zwłoki bezdomnych zwierząt, to nic jak krematorium. Po wybudowaniu spalarni mieszkańcy Białegostoku będą zmuszeni do wdychania szkodliwych gazów – tak tłumaczył dziennikarzom użycie obozowych fotografii Andrzej Pochylisk z tej organizacji.
Mimo tej deklaracji, żaden z przedstawicieli stowarzyszenia nie miał już ulotek do rozdania przedstawicielom mediów. Zawierające je pliki miały zniknąć również z komputerów “Opcji Społecznej”.
Mam nadzieję, że białostoccy prokuratorzy z całą surowością potraktują to skandaliczne nadużycie, którego dopuściło się lokalne stowarzyszenie i wezmą także pod uwagę równie bezczelne, jak cyniczne wyjaśnienie jego przedstawiciela.
Jerzy Bukowski











