Dylematy gry na klarnecie

Na stacji Chandra Unyńska, Gdzieś w mordobijskim powiecie, Technik, Włas Fomycz Zapojkin, Przepięknie grał na klarnecie.Czasem tak smętnie, jak gdybyTrapił go żal najstraszniejszy...A wtedy grywał przeciągle:"Ostatni dzionek dzisiejszy..." Czasem prześlicznie i słodko, Jakoś łagodnie i czule; A czasem dziko, wesoło: O samowarach i Tule.A pannie Jadzi z bufetuSerce z wzruszenia aż mięknie,Szeptał często: "Włas Fomycz,Pan…

Glos polonii w usa
Głos Polonii w USA
16 lipca, 2009
Post thumbnail default dark

Na stacji Chandra Unyńska,
Gdzieś w mordobijskim powiecie,
Technik, Włas Fomycz Zapojkin,
Przepięknie grał na klarnecie.
Czasem tak smętnie, jak gdyby

Trapił go żal najstraszniejszy…
A wtedy grywał przeciągle:
“Ostatni dzionek dzisiejszy…”
Czasem prześlicznie i słodko,
Jakoś łagodnie i czule;
A czasem dziko, wesoło:
O samowarach i Tule.
A pannie Jadzi z bufetu
Serce z wzruszenia aż mięknie,
Szeptał często: “Włas Fomycz,
Pan gra tak cudnie… tak pięknie…”
A technik wąsa podkręca
I oczkiem zdradnie jej miga:
“Jej-Bogu, głupstwo zupełne,
To dla was, panna Jadwiga!”

Dlaczego zacytowałem ten obszerny fragment poematu sentymentalnego Juliana Tuwima pt. “Piotr Płaksin”? Oczywiście z powodu pięknej gry na klarnecie, która może być przyczyną nie tylko takich wydarzeń, jakie opisał poeta, zapowiadając je już w pierwszych wersach:

Na stacji Chandra Unyńska
Gdzieś w mordobijskim powiecie,
Telegrafista Piotr Płaksin
Nie umiał grać na klarnecie.
Zdarzenie błahe na pozór,
Niewarte aż poematu,
Lecz w konsekwencjach się stało
Główną przyczyną dramatu.

Grać na klarnecie niczym technik Włas Fomycz Zapojkin niewątpliwie potrafi natomiast wiele studentek Akademii Muzycznej w Gdańsku, ale tylko jedna ma z tego powodu poważne kłopoty. Do sądu pozwali ją bowiem mieszkańcy bloku, w którym mieszka, w tym… jej była nauczycielka muzyki. Skład sędziowski zdecydował zaś, że dziewczyna nie może ćwiczyć w domu, ponieważ zbyt głośne dźwięki, jakie wydobywa ze swojego instrumentu, są nader uciążliwe dla sąsiadów i zakłócają ich spokój.

Nie pomogły argumenty studentki, że stara się grać jak najrzadziej, nigdy w nocy i że maksymalnie wyciszyła mieszkanie. Nie godząc się z wyrokiem Sądu Rejonowego w Gdyni, odwołała się do Sądu Okręgowego w Gdańsku, który chce przesłuchać biegłego akustyka, aby ten fachowo ocenił, czy gra na klarnecie w mieszkaniu rzeczywiście aż tak bardzo zakłóca spokój sąsiadom.

Obojętne jaki wyrok zapadnie w drugiej instancji, uzdolnionej studentce z życzliwą pomocą pośpieszył już rektor AM, przyznając jej pokój w uczelnianym akademiku, w którym wszyscy ćwiczą przez wiele godzin na różnych instrumentach, wykazując dużą wzajemną tolerancję.

A jak skończył nieszczęśliwy Piotr Płaksin, który nikomu nie wadził swoją grą na klarnecie, bo po prostu nie potrafił wydobywać z niego dźwięku? Napisał do pani Jadzi list z wyznaniem swojej miłości, ale jej odpowiedź nie pozostawiła mu żadnej nadziei:

“Nie dla mnie pan, panie Płaksin,
Dla mnie Włas Fomycz, artysta
Z duszą poety marzącą.
A pan co? – Telegrafista!”
Czyta Piotr Płaksin i myśli:
“Po co ja komu na świecie!”
I myśli jeszcze: “Jak ślicznie
Włas Fomycz gra na klarnecie…”

Po czym następuje dramatyczny finał:

Na stacji Chandra Unyńska,
Przy samym płocie cmentarnym,
Jest grób z tabliczką drewnianą,
Z krzyżykiem małym i czarnym…
A na tabliczce jest napis:
“Duszo pobożna i czysta,
Pomódl się… Leży w tym grobie
Piotr Płaksin, telegrafista”.

Oto prawdziwy muzyczny dylemat: umieć pięknie grać na klarnecie – niedobrze, nie grać w ogóle – jeszcze gorzej.

Jerzy Bukowski

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Głos Polonii w USA – Beata

Głos Polonii w USA

New York, NY
  • Zweryfikowany
  • EN
    EN
  • PL
    PL
Profil firmy
Post
Filter