Ponieważ jest skonfliktowany z nauczycielami, sprawa wyszła na jaw i dochodzenie wszczęło Małopolskie Kuratorium Oświaty. Dyrektorowi grozi nie tylko utrata stanowiska i nagana z ostrzeżeniem, ale nawet wydalenie z zawodu.
Według udzielonych “Dziennikowi Polskiemu” anonimowych wypowiedzi nauczycieli, ich zwierzchnik miał poprawiać oceny w elektronicznym dzienniku bez konsultacji z nimi, do czego nie ma uprawnień, a kiedy zaczęli protestować, przywrócił je do stanu początkowego.
To chyba pierwszy taki przypadek w polskim szkolnictwie, chyba że inne nie zostały ujawnione w imię źle pojętej lojalności nauczycielskiej.










