Chodzi o akcję skucia 22 kwietnia br. napisów na monumencie ku czci kata Armii Krajowej, o którego likwidacji zdecydowały lokalne władze samorządowe z poparciem Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, ale nadal stoi, a uroczystości pod nim urządzają Rosjanie, o czym kilkakrotnie tutaj pisałem.
– Pani prokurator z Braniewa stosuje sowieckie metody – skomentował tę decyzję Wojciech Kozioł, wobec którego również prowadzone jest śledztwo w tej samej sprawie.
– A może pani prokurator daje szansę uniknięcia kary, jeśli okaże się, że to był czyn osoby niepoczytalnej? – zapytał dziennikarz Debaty.
– Że przyjechało dwóch wariatów? Nigdy na to nie pójdę. Jeszcze głowa mi na tyle dobrze pracuje, że potrafię odróżnić dobro od zła. To nie była spontaniczna akcja, od wielu miesięcy o tym dyskutowaliśmy – odpowiedział Kałudziński.
A Kozioł dodał:
– Byliśmy tak samo niepoczytalni i nieświadomi swoich czynów, jak w czasie karnawału Solidarności 10 milionów Polaków i tak niepoczytalni, gdy protestowaliśmy przeciwko stanowi wojennemu. Władek za kolportaż ulotek został na rok internowany i ciężko pobity w zakładzie w Kwidzyniu, został inwalidą. Ja zostałem zatrzymany za to, że niepoczytalnie spacerowałem po Starym Mieście w Olsztynie w porze Dziennika Telewizyjnego i przesiedziałem w Zakładzie Karnym w Iławie kilka miesięcy za rozpowszechnianie wrogich poglądów wobec WRON. I po 25 latach wolnej Polski jesteśmy nadal niepoczytalni, bo nie zgadzamy się na obecność sowieckich pomników, bo to symbol zniewolenia naszego państwa i narodu.










