Rozumiem, że każda śmierć polskiego żołnierza na odległym froncie może budzić wątpliwości co do potrzeby angażowania się sił zbrojnych RP w militarne działania z dala od kraju. Ale skoro decyzję o takim zaangażowaniu podjął Pakt Północnoatlantycki, którego Polska jest lojalnym członkiem, to dyskusja o kontynuowaniu bądź nie obecności wielonarodowych wojsk NATO w Afganistanie należy wyłącznie do władz tegoż Paktu.
Zawsze chlubiliśmy się w historii swoją wiernością w wypełnianiu sojuszniczych zobowiązań (często, niestety, bez wzajemności). Dlaczego teraz miałoby być inaczej? Skoro powiedziało się “A”, wstępując do NATO, trzeba zacisnąć zęby i odważnie – choćby nawet z bólem serca – recytować kolejne litery alfabetu.
A dyskutować oczywiście można, przekonując do swoich racji, ale w siedzibie Paktu Północnoatlantyckiego, nie zaś w Warszawie.
Jerzy Bukowski












