Takie pytanie można, a nawet należy zadać w oparciu o przypadek byłego ministra obrony narodowej Romualda Szeremietiewa, który 8 lat temu padł ofiarą nagonki prasowej, tracąc w jej wyniku stanowisko i dobre imię. Teraz okazało się, że był niewinny, ale wiedza o prawomocnym wyroku sądowym nie przebiła się do mediów z podobną siłą, jak zniesławiające go zarzuty dziennikarzy “Rzeczypospolitej” w 2001 roku, bezkrytycznie powtarzane wówczas przez wiele gazet, rozgłośni radiowych, stacji telewizyjnych i portali internetowych.
Stanisław Remuszko napisał w tej bulwersującej sprawie list otwarty do Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikaryz Polskich. Oto jego treść.
Jako sumiennie płacący składki członek-senior Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (ponad 35 lat w zawodzie), zwracam się do Zarządu Głównego o podjęcie właściwych kroków w dramatycznej dla naszego środowiska sprawie Romualda Szeremietiewa, którego sądy powszechne uwolniły – prawomocnie i ostatecznie – od wszelkich stawianych publicznie zarzutów.
Mam specjalne moralne prawo, by tego się domagać, bowiem równe cztery lata temu w obronie Szeremietiewa napisałem głoszący prawdę artykuł “Dług honorowy”, którego druku odmówiło kilkadziesiąt czołowych redakcji, a którego odnoszące się do mediów tezy do dziś w niczym nie straciły aktualności.
W 2001 roku Romuald Szeremietiew stał się ofiarą prasowej nagonki, która złamała mu karierę i zabrała osiem lat życia. Jej sprawcami była para dziennikarzy, redakcja “Rzeczpospolitej” oraz – pośrednio – SDP i inne organizacje, które autorów tej zniesławiającej kampanii nagrodziło najwyższymi środowiskowymi zaszczytami. Anna Marszałek otrzymała nagrodę Grand Press i tytuł dziennikarza roku oraz dziesięć tysięcy dolarów; jej przyboczny Bertold Kittel – także Grand Press, Główną Nagrodę Wolności Słowa SDP i dwa razy nagrody Fundacji Stefana Batorego.
Gdy sportowiec zostanie przyłapany na dopingu, odbiera mu się nawet złoty medal olimpijski. Niniejszym składam trzy formalne wnioski: o zajęcie przez ZG SDP oficjalnego “stanowiska w sprawie”; o odebranie Annie Marszałek i Bertoldowi Kittlowi niesłusznie przyznanych nagród; o podjęcie starań w celu zapobieżenia podobnym błędom w przyszłości.
W pełni popieram żądania Stanisława Remuszki. Władzom SDP nie wolno milczeć w tej sprawie i udawać, że nic się nie stało. Nagonka na Szeremietiewa nie była bowiem niewinnym dziennikarskim wypadkiem przy pracy, spowodowanym przez złośliwego chochlika.
Jerzy Bukowski












