Wypowiedź byłego polityka, a obecnego komentatora “Dziennika” ma związek z ujawnioną przez Telewizję TVN 24 informacją, że do tej pory nie zapłacił on 3 tysięcy euro grzywny, nałożonej na niego za opisany przeze mnie kilkakrotnie w poland.us incydent na lotnisku w Monachium z 10 lutego br.
Rokita nie krył zdziwienia, że niemiecka prokuratura czeka na jego wyjaśnienia, dlaczego wciąż nie wykonuje jej postanowienia.
– Zastanawiam się nad tym, gdzie jestem bezpieczniejszy. Czy we Francji, czy w Polsce, czy raczej mogę liczyć na opiekę ministra Kouchnera, czy ministra Sikorskiego przed niemiecką prokuraturą? – pytał w RMF FM przebywający aktualnie w Paryżu niedoszły premier z Krakowa.
– Mimo ponownych upomnień przez prokuraturę, Jan Rokita nie zapłacił kary pieniężnej. Niemiecki kodeks wykroczeń przewiduje, iż w przypadku niemożności odzyskania mandatu, grozi kara pozbawienia wolności. Brak uregulowania grzywny w wysokości 3 tysięcy euro równa się 30 dniom więzienia. Płacąc mandat, można uniknąć dalszych konsekwencji prawnych – powiedział TVN 24 Ralph Reiter, rzecznik prokuratury w Landshut.
Przypomnę w największym skrócie: po kłótni ze stewardessą wezwani przez pilota funkcjonariusze niemieckiej policji wyprowadzili Rokitę w kajdankach z samolotu Lufthansy, który miał lecieć do Krakowa. On twierdzi, że był przez nich w niewybredny sposób wyzywany, oni wskazują na jego niesubordynację (nie chciał przenieść płaszczy swojego i żony ze schowka w klasie biznes, gdzie je umieścił do klasy ekonomicznej, jaką podróżowali oraz odmówił zapięcia pasów), a także na rękoczyny w stosunku do stewardessy.
Podczas tej operacji Rokita głośno wykrzykiwał: “ratunku, Niemcy mnie biją” (te słowa stały się wkrótce przebojem jako sygnał przychodzących połączeń w telefonach komórkowych wielu Polaków), większość zdenerwowanych opóźnianiem się startu pasażerów biła natomiast policjantom brawo. W budynku lotniska oskarżył ich o próbę wyłudzenia odeń 8 tysięcy euro, po czym buńczucznie oznajmił, że jest w stanie wojny z państwem niemieckim.
Jego żona Nelly mówiła w listopadzie w “Kropce nad i” w TVN 24, że doradza swojemu mężowi zapłacenie grzywny i “skończenie z tą sprawą”. Wyrażała wówczas nadzieję, że jej posłucha. Okazało się, że małżonek jest jednak krnąbrny i uparty. Czyżby chciał zakosztować uroków niemieckiego więzienia?
Jerzy Bukowski











