Tym razem wypowiedział się nie o koronawirusie, który uważa za “przyjemną chorobę”, a o prawie do zabijania dzieci. I to tych już urodzonych.
– Uważam, że są być może sytuacje niezwykle dramatyczne, w których ojciec miałby prawo zabić jakieś swoje dziecko – stwierdził.
– Uważam, że tego rodzaju rzeczy, jak prawo do zabijania, powinny być prawem przysługującym głowie rodziny. I głowa rodziny może to scedować na instytucje państwowe, ale sama musi mieć takie prawo – stwierdził Pitoń (wszystkie cytaty za Niezależną).
Według niego takie prawo, to będzie wykorzystywane raz na 500 lat albo raz na 200 lat.
– W Polsce było takie prawo i chyba raz w I Rzeczypospolitej zostało zastosowane – przekonywał na antenie NTV.
Dopytywany o to, czy chodzi tylko o nienarodzone dzieci stwierdził:
– Mówię o każdym dziecku: w ciąży i po narodzeniu. W Chinach w konfucjanizmie głowa rodziny miała prawo wydawać różnego rodzaju wyroki na członków swojej rodziny, łącznie z wyrokiem śmierci. Gdybyśmy wprowadzili takie prawo, to prawo państwowe dochodzi do rodziny i nie ingeruje w to, co jest w rodzinie. Po prostu.
No comment.











