– Nie byłoby dzisiaj Adama Małysza i innych doskonałych skoczków, gdyby przed II wojną światową nie było Bronisława Czecha, czy Stanisława Marusarza. To oni kształtowali tradycję i zainteresowanie tą dyscypliną sportu – powiedziała podczas uroczystości Halina Zdebska, autorka monografii patrona Średniej Krokwi.
Bronisław Czech to jedna z najpiękniejszych postaci w dziejach polskiego sportu. Wspaniały talent szedł u niego w parze z wysokimi ideałami moralnymi, którym był wierny do końca życia.
Urodzony 25 lipca 1908 roku w Zakopanem już od dzieciństwa pokochał narciarstwo. Sukcesy osiągał zarówno w skokach, jak i w biegach. Za jedno ze zwycięstw w tej drugiej konkurencji otrzymał narty z rąk prekursora tej dyscypliny w Polsce – Stanisława Barabasza.
Czech reprezentował Polskę na kolejnych Igrzyskach Olimpijskich: w 1928 w Sant Moritz, w 1932 w Lake Placid i w 1936 w Garmisch Partenkirchen. 9 razy startował w mistrzostwach świata (1929, 1930, 1933 – 39), 24 razy był mistrzem Polski w kombinacji klasycznej i alpejskiej, biegu zjazdowym, skokach, slalomie i sztafetach.
Narciarstwo było głównym, ale nie jedynym zajęciem w jego życiu. Wstępując w szeregi Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego złożył przysięgę na ręce jego twórcy – generała Mariusza Zaruskiego z którym dzielił wiele – nie tylko sportowych pasji – pasji. Był taternikiem, uprawiał też kolarstwo i żeglarstwo, brał udział w zawodach szybowcowych, współzakładał koło szybowcowe w Zakopanem.
Swój gorący patriotyzm Czech wykazał podczas II wojny światowej, kiedy został kurierem, przeprowadzającym uczestników kampanii wrześniowej przez Tatry. 14 maja 1940 roku aresztowało go Gestapo. Więziony był najpierw w zakopiańskiej katowni “Palace”, następnie w tarnowskim więzieniu, skąd trafił do obozu koncentracyjnego Auschwitz – Birkenau, stając się numerem 349.
Właśnie wtedy wielki polski sportowiec stanął przed największym życiowym wyzwaniem. Niemcy doskonale wiedzieli, kto skrywa się pod tym obozowym numerem i wielokrotnie oferowali mu współpracę, podobnie zresztą jak innym mistrzom olimpijskim, świata i Europy, którzy znaleźli się w ich rękach. Niektórzy z nich – zwłaszcza pochodzący ze Śląska – przystawali na te propozycje.
Czech za każdym razem odmawiał. Nie chciał – za cenę odzyskanej w taki sposób wolności – zostać trenerem niemieckich narciarzy. Starano się go złamać ciężką fizyczną pracą, co pewien czas ponawiając ofertę. Trwało to prawie cztery długie lata, które przeżył tylko dzięki sportowej kondycji i pomocy współwięźniów. Zmarł 5 czerwca 1944 roku.
Symboliczna mogiła Bronisława Czecha znajduje się na na zakopiańskim Pęksowym Brzyzku. Po 1945 roku wiele szkół sportowych przybrało jego imię (m.in. Akademia Wychowania Fizycznego w Krakowie). Pamięć o najsłynniejszym obok Heleny i Stanisława Marusarzów polskim narciarzu nigdy nie zginęła, a teraz przybrała kolejną, jakże odpowiednią dla jego osiągnięć formę.
Jerzy Bukowski











