Cudownie odzyskane ordery

I jak tu nie wierzyć jeśli nie w cuda, to przynajmniej w dziwne zrządzenia losu? Najpierw bezcenne pamiątki zostają skradzione z muzealnych sal, a następnie odzyskane podczas rutynowej kontroli drogowej w sąsiednim państwie.

Glos polonii w usa
Głos Polonii w USA
23 stycznia, 2009
Post thumbnail default dark

A chodzi o niebagatelne precjoza, bo o Gwiazdę do Krzyża Wielkiego Orderu Wojennego Virtuti Militari (jedyny egzemplarz na świecie), Wielki Krzyż Orderu Legii Honorowej, należących do księcia Józefa Poniatowskiego oraz srebrną czarę z Kremla, będącą trofeum z wyprawy napoleońskiej na Moskwę. Oba odznaczenia miał książe na sobie, pozując do portretu Franciszka Paderewskiego – swojego najbardziej znanego wizerunku. Są one własnością Muzeum Narodowego w Krakowie i Fundacji Książąt Czartoryskich, a zniknęły w styczniu 2006 roku z Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, gdzie byłe prezentowane w ramach wystawy “Napoleon i Polacy”.

Odzyskane przedmioty mają przede wszystkim ogromną wartość historyczną. Książę Józef otrzymał Gwiazdę do Krzyża Wielkiego Orderu Virtuti Militari w 1809 roku z rąk księcia warszawskiego Fryderyka Augusta. Po śmierci Poniatowskiego odznaczenie przechowywał jego kamerdyner, a gdy zmarł – zostało sprzedane. Z rąk pośredników kupił je krakowski kolekcjoner Emeryk Hutten-Czapski. Odznaczenie ostatecznie trafiło do zbiorów MNK wraz z całą kolekcją Czapskiego.

Józef Poniatowski – jako pierwszy Polak w historii – otrzymał z rąk Napoleona najwyższe francuskie odznaczenie – Wielki Krzyż Orderu Legii Honorowej. Odznaczenie to pozyskała dla Muzeum Książąt Czartoryskich jego założycielka Izabela Czartoryska, niedługo po tragicznej śmierci księcia w wodach Elstery.

Ta zuchwała kradzież wstrząsnęła polskimi muzealnikami, ale nikt z nich nie dawał większych szans na odzyskanie orderowych insygniów. Wprawdzie o kradzieży powiadomiony został cały muzealny i antykwaryczny świat, ale możliwość odnalezienia bezcennych eksponatów oceniano na mniej niż 5 procent. Dlatego też dwa miesiące po kradzieży prokuratura umorzyła śledztwo.

A jednak zdarzyło się to, co w zasadzie nie miało się prawa zdarzyć. W trakcie kontroli drogowej w okolicach Charkowa ukraińska milicja znalazła oba przedmioty w bagażniku przypadkowo zatrzymanego kierowcy. Dzięki wstawiennictwu ministra kultury Republiki Ukrainy chluba zbiorów Fundacji Książąt Czartoryskich bardzo szybko powróciła na swoje miejsce i już wkrótce będzie cieszyć oczy zwiedzających. Śledztwo zostało oczywiście natychmiast wznowione.

Czyż można się dziwić, że muzealnicy, a także policjanci i prokuratorzy mówią o prawdziwym cudzie?

Jerzy Bukowski

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Głos Polonii w USA – Beata

Głos Polonii w USA

New York, NY
  • Zweryfikowany
  • EN
    EN
  • PL
    PL
Profil firmy
Post
Filter