Mec. Albert Solon Lefkowitz, (a tak właściwie to jego sekretarka, pani Marianna Bielawski), jest znaną postacią w polonijnym światku usług imigracyjnych. Przyjęty do grona adwokatów nowojorskich w 1971 roku, mec. Lefkowitz pracował przez długi czas jako prawnik korporacyjny dla prywatnego przedsiebiorstwa sztuk graficznych, zanim zdecydował się na otwarcie własnej praktyki imigracyjnej w 1995 roku. Ogłaszał się też często w polonijnej prasie, zwłaszcza w “Nowym Dzienniku”.
W lipcu 2005 roku, Komitet Dyscyplinarny Adwokatury wszczął dochodzenie przeciwko mec. Lefkowitzowi, w związku z kilkunastoma zarzutami zawodowej nieprawidłowości, dotyczącej jego praktyki imigracyjnej. Głównym jednak zarzutem było wspieranie przez mec. Lefkowitza “nielegalnej praktyki prawa bez licencji”, poprzez firmowanie swoim nazwiskiem spraw imigracyjnych prowadzonych w rzeczywistości przez zwykłych agentów i konsultantów imigracyjnych. Była to zatem niejako “zdrada” środowiska adwokackiego.
Podczas przesłuchania w Adwokaturze, mec. Lefkowitz przyznał się do większości zarzucanych mu przewinień, wyraził skruchę i tłumaczył się tym że ma już 63 lata, przeżył już dwa ataki serca i był bezrobotny przez dwa lata, zanim zdecydował się na podjęcie współpracy z pseudo-prawnikami imigracyjnymi.
Biorąc to pod uwagę, Sąd Apelacyjny stanu Nowy Jork udzielił mu reprymandy i zawiesił mec. Lefkowitza w czynnościach adwokata na trzy miesiące od dnia swojej decyzji, czyli od 20 grudnia 2007 roku. W dniu dzisiejszym zatem, suspensa mec. Lefkowitza już się dawno zakończyła i mec. Lefkowitz może z pełnym wigorem powrócić do swych dawnych zajęć.
Wszystko byłoby cacy, gdyby nie to że zgodnie ze swoimi wytycznymi w takich przypadkach, tak Imigracyjna Rada Apelacyjna (BIA) jak i Urząd Imigracyjny (USCIS), automatycznie napiętnował go publicznie (http://www.usdoj.gov/eoir/press/08/AttyDiscMar08.htm) i zabronił mec. Lefkowitzowi praktykowania w tych urzędach. Co gorsza, USCIS, (gdzie wszystko zawsze idzie wolniej), rozpoczął ostatnio wysyłanie standardowych listów do klientów mec. Lefkowitza, w których powiadamia ich stanowczo, że mec. Lefkowitz nie może ich nadal reprezentować w tym urzędzie i namawia ich do znalezienia sobie nowego adwokata, załączając listę wskazówek jak ich szukać.
No cóż. Oliwa jest bardzo leniwa, ale sprawiedliwa i w końcu, na wierzch, wypływa.
Przemysław Jan Bloch
zapraszam do dyskusji na mój
BLOGH Internetowy: www.adwokatbloch.com













