Chóralne żale

Ta inicjatywa równie dobrze mogłaby zrodzić się w Polsce, bo bardzo lubimy sobie przecież nad Wisłą ponarzekać przy różnych okazjach (a także bez żadnych okazji) na niezasłużenie zły los, który nas srodze doświadcza w życiu prywatnym i poużalać się na okrutnego pecha, jaki od wieków prześladuje cały nasz dzielny naród.

Glos polonii w usa
Głos Polonii w USA
22 października, 2008
Post thumbnail default dark

Mam na myśli opisany przez “Rzeczpospolitą” pomysł chóralnego wyśpiewywania swoich żalów, który zrealizowano już w kilku miastach Europy. Dobry przykład dali Anglicy, organizując pierwszy taki zespół w Birmingham. Wkrótce po nich swoje traumatyczne przeżycia spontanicznie zaczęli przetwarzać na utgowry muzyczne mieszkańcy Budapesztu, Melbourne, Singapuru, Chicago oraz szczególnie często popadający w jesienno-zimową depresję Skandynawowie. Ostatnio dołączyli do zacnego grona chórzystów pierwsi Polacy: wrocławianie.

Tematami pieśni bywają zarówno ogólnospołeczne zagadnienia, jak i osobiste problemy, jeżeli oczywiście trapią one większość członków zespołu. Można iść na łatwiznę i dopasowywać teksty do już istniejących melodii, ale można także popróbować swych sił w trudnej sztuce kompozycji. Wszystko zależy od inwencji śpiewaków-amatorów.

I tak obywatele Helsinek chóralnie skarżą się na swoich przodków, wypominając im, że ulokowali stolicę Finlandii w słabo nasłonecznionym miejscu. Irytuje ich także zanik dobrych obyczajów w saunie oraz brak papieru toaletowego w sklepach mimo wycinania sporych połaci lasów. Mieszkańcom Petersburga nie podoba się obowiązek występowania o wizy państw, do których chcą wyjechać, a panie z Singapuru utyskują na niszczącą im fryzury wilgotność powietrza.

O tym, kto i na co narzeka, można się naocznie i nausznie przekonać w parku sztuki w Sundbybergu pod Sztokholmem, gdzie uruchomiono specjalną wideoinstalację, przedstawiającą żalące się na wielorakie niedogodności życia chóry z różnych miast świata. Według kustosz tego miejsca, Heleny Sedler, wokalne uzewnętrznianie tego, co komu w duszy gra, ma działanie terapeutyczne i pełni rolę katalizatora uczuć.

“By należeć do chóru, nie trzeba być osobą muzykalną, wystarczy chęć wyśpiewania swoich żalów” – powiedziała “Rzeczypospolitej”.

Oczami i uszami wyobraźni widzę już i słyszę, jak chór Kancelarii Prezydenta RP unisono skarży się na nieodesłanie przez urzędników Kancelarii Premiera RP rządowego samolotu z Brukseli, a w odpowiedzi zespół rewelersów z Platformy Obywatelskiej pod batutą Stefan Niesiołowskiego i z Januszem Palikotem w roli pierwszego tenora wyśpiewuje żal z powodu nieposiadania większości konstytucyjnej w Sejmie. W tle słychać zaś byłych esbeków, składających na wojskową nutę zażalenie na projekt ustawy odbierającej im przywileje emerytalne.

Mam nadzieję, że pozostający obecnie poza polityką Jan Maria Rokita, zapamiętany przeze mnie z dawnych lat jako członek chłopięcego chóru Opery Krakowskiej, który do tej pory słynie ze swych zdolności wokalnych, nie odmówi swoim kolegom fachowych korepetycji w tym zakresie.

Jerzy Bukowski

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Głos Polonii w USA – Beata

Głos Polonii w USA

New York, NY
  • Zweryfikowany
  • EN
    EN
  • PL
    PL
Profil firmy
Post
Filter