Bacowie i paproki

Najpierw było powszechne oburzenie górali na dyrektywę Unii Europejskiej, zgodnie z którą każdy wyrabiający oscypki baca musiał zdawać specjalny egzamin. Teraz są oni oburzeni, że nikt nie ma na Podhalu kontroli nad tym, kto zostaje bacą i może pucyć oscypki.

Glos polonii w usa
Głos Polonii w USA
11 października, 2009
Post thumbnail default dark

Skąd ta zmiana? Bo – jak pisze “Polska-Gazeta Krakowska” – “każdy na swojej ziemi może wystawić sobie bacówkę, gdzie będzie sprzedawał oscypki, choć nie ma ani jednej swojej owcy i nie przeszedł całego cyklu przyuczenia do zawodu – od honielnika do bacy”.

Od kiedy oscypek stał się regionalnym produktem unijnym, pod Tatrami zaroiło się od pseudobaców, którzy klientom oferują maczane z kawie serki. Grozi to odebraniem certyfikatu przez unijną komisję, przed czym ostrzega Jan Janczy, dyrektor Regionalnego Związku Hodowców Owiec i Kóz.

Dawniej nie było możliwości, aby bacą została przypadkowa osoba. Trzeba było przejść całą zawodową drogę od honielnika (pomocnika juhasa), przez juhasa, podbacę i dopiero po przynajmniej kilku latach praktyki dochodziło się do “godności” bacy, któremu gazdowie powierzają na około pięć miesięcy swoje owce. Ale i to nie wystarczało.

“- Od lat 60., aby zostać bacą, trzeba było ukończyć kursy i zdać egzamin, co uprawniało do otrzymania legitymacji bacowskiej” – przypomina Janczy na łamach “P-GK”.

Bacowie żartowali wprawdzie z tych szkoleń, ale dzięki nim dostawali papiery, pozwalające odróżnić ich od tzw paproków.

“Szczególnie że aby wypasać owce na halach i polanach w Tatrach, trzeba mieć legitymację bacowską. Tego wymaga Tatrzański Park Narodowy. Obecnie ma ją zaledwie 15 baców na 120. – Młodzi nie chcą nas zastępować, bo to ciężka praca, czasami 24 godziny na dobę. Ale gdyby nawet chcieli, to nie mogliby – skarży się Stanisław Rychtarczyk, baca z Rusinowej Polany. – Nie ma nowych baców, bo nie mają gdzie uzyskać papierów bacowskich. Za to przy zakopiance są paproki” – czytamy w “P-GK”.

Dyrektor Janczy twierdzi, że nie ma jednak zbyt wielu chętnych do zdobycia legitymację bacowskiej.

“- Na ostatnim spotkaniu z bacami, na które przybyło ich około 120, zaproponowaliśmy zorganizowanie 2-dniowych kursów. Jeden dzień teorii, na przykład powiedzielibyśmy o przepisach unijnych, drugi praktyki. Można by było dostać legitymację bacowską. Zainteresowanie było nikłe. Zapisało się pięciu baców. A prędzej czy później Unia będzie wymagała uporządkowania tego” – przestrzega.

Tymczasem Radio RMF infrmuje, że oscypki to złoty interes. Biuro Promocji Zakopanego przeprowadziło przetarg na prowadzenie 25 straganów z tymi serkami pod Gubałówką. Ich wynik zaskoczył wszystkich. Za jeden stragan z oscypkami górale chcą płacić nawet ponad 7 tysięcy złotych miesięcznie.

Pozostałe stoiska wylicytowano za niemal 5 tysięcy złotych brutto. Cena wywoławcza wynosiła zaledwie 500 złotych. Teraz ci, którzy przegrali przetarg, śmieją się, że zwycięzcy będą musieli sprzedawać oscypki ze złota.

– Można powiedzieć, że te oscypki są prawie jak ze złota – powiedział reporterowi RMF FM dyrektor Biura Promocji Zakopanego Andrzej Kawecki.

– Jak będą złote krowy mleko dawać, to będą złote oscypki – odpowiedzieli na takie dictum górale.

Jerzy Bukowski

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Głos Polonii w USA – Beata

Głos Polonii w USA

New York, NY
  • Zweryfikowany
  • EN
    EN
  • PL
    PL
Profil firmy
Post
Filter