Pierwszy dotyczy tego, kto, kiedy, z kim, o czym i w jakiej formule powinien stoczyć zasadniczą debatę. Zamiast przekonywać potencjalny elektorat do swojego programu, Jarosław Kaczyński, Donald Tusk i Aleksander Kwaśniewski wyżywają się w samej dyskusji o potrzebie (bądź nie) stoczenia wyborczego pojedynku między sobą.
Drugi temat jest jeszcze bardziej ekscytujący i przybiera postać prostego pytania, zadawanego sobie przez Polaków od kilku tygodni: czy były Prezydent RP, główna twarz Lewicy i Demokratów utrzyma się na nogach podczas kolejnego wystąpienia na przedwyborczym wiecu, czy też bełkocząc i śliniąc się, wpadnie w końcu pod mównicę?
Oto są polskie wybory AD 2007.
Jerzy Bukowski
(Magazyn Centrum)















