Zarzuca im się kradzież oraz uszkodzenie tablicy, stanowiącej dobro o szczególnym znaczeniu dla kultury i będącej zabytkiem. Za taki czyn sprawcom grozi kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności.
“Prokuratura uznała, że zgromadziła wystarczający materiał dowodowy w sprawie przeciwko Radosławowi M., Łukaszowi M. i Pawłowi S. Wszyscy przyznali się w śledztwie do udziału w kradzieży – dwaj wycinali napis, trzeci był kierowcą. Radosław M. i Paweł S. złożyli też obszerne wyjaśnienia, uzupełnione przez wizję lokalną z ich udziałem. Łukasz M. wyjaśnień nie złożył, ale zapowiedział, że złoży je przed sądem” – czytamy w depeszy PAP.
Aktem oskarżenia nie zostaną natomiast objęci pozostali podejrzani: Andrzej S. i Marcin A., którzy – w przeciwieństwie do trójki pozostałych – kontaktowali się z podejrzanym o zlecenie kradzieży Szwedem Andersem Hoegstroemem. Prokuratura uznała, że bez jego przesłuchania materiał dowodowy przeciwko nim jest niepełny. Decyzje w ich sprawie zapadną więc dopiero po przesłuchaniu obywatela Szwecji. Andrzej S. przyznał się do winy, Marcin A. nie, ale złożył szczegółowe wyjaśnienia, w których potwierdził fakty.
“Na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania, wydanego przez polski sąd, szwedzka policja zatrzymała Hoegstroema 11 lutego. Dzień później szwedzki sąd zadecydował, że do czasu decyzji w sprawie wydania go do Polski pozostanie on w areszcie. Decyzja w sprawie wydania ma zapaść w przeciągu miesiąca” – przypomniała PAP.
Jerzy Bukowski















