“Jak ustaliła prokuratura, 20 kwietnia dwie 22-letnie kobiety kopały znicze, ciągnęły za sobą wieniec i rozsypywały kwiaty pozostawione przez ludzi na Rynku Głównym. Zostały zatrzymane przez ochroniarzy, którzy doprowadzili je na posterunek policji. Tam jedna z nich znieważyła funkcjonariusza. Obie były pijane, miały ponad 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu” – czytamy w depeszy PAP.
Obie krewkie niewiasty przyznały się do winy. Według wyjaśnień złożonych przez jedną z nich, zniszczyły znicze i kwiaty ze złości.
– Jedna z kobiet chce dobrowolnie poddać się karze polegającej na pracach społecznych przez pół roku; drugiej, która znieważyła policjanta, grozi do roku więzienia – powiedziała PAP Marcinkowska.
Może funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu, policji oraz warszawskiej Straży Miejskiej, którzy brutalnie niszczą przynoszone przed pałac Prezydencki w hołdzie Marii i Lechowi Kaczyńskim znicze i kwiaty (o czym informowałem 5 czerwca) powinni zastanowić się nad tym precedensem. Oczywiście bez złości i na trzeźwo.
Jerzy Bukowski












