– Postać Klimka od razu po śmierci urosła w legendę – powiedział Maciej Krupa, członek koła Przewodników Tatrzańskich im. Klimka Bachledy.
“Król przewodników tatrzańskich” zginął podczas akcji ratunkowej na Małym Jaworowym Szczycie, prowadzonej w wyjątkowo niekorzystnych warukach atmosferycznych. Mimo wezwania do odwrotu (słynne “Klimku, wracajcie!”) założyciela i pierwszego naczelnika Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego Mariusza Zaruskiego, 61-letni Bachleda odpiął się od liny i samotnie kontynuował poszukiwania. Wkrótce runął z lawiną kamieni do żlebu Wyżniej Rówienkowej Przełęczy.
– W podwaliny legendy Klimka wrosło swoiste nieposłuszeństwo – podkreślił Krupa.
Delegacja przewodników tatrzańskich przy dźwiękach muzyki góralskiej złożyła kwiaty pod ścianą Małego Jaworowego oraz udała się w Tatry Słowackie, gdzie na symbolicznym cmentarzu pod Osterwą oddała hołd słynnemu przewodnikowi i ratownikowi. W Domu Ludowym w Kościelisku zaprezentowano sztukę teatralną pt. “Śmierć Klimka”.
Polska Agencja Prasowa przypomniała, że “Klimek odkrył w Tatrach wiele nowych dróg, m.in. dokonał zejścia z Łomnicy jej północną ścianą w 1888 r.”, “jest też autorem pierwszych wejść na m.in.: Staroleśny Szczyt, Ganek, Rumanowy Szczyt, Kaczy Szczyt, Zadniego Mnicha, Kozie Czuby, a także “uczestniczył w pierwszym zimowym wejściu na najwyższy szczyt tatrzański Gerlach w 1905 r. i na najwyższy szczyt Tatr Zachodnich – Bystrą”.
Był jednym z pierwszych górali, który jeździł na nartach. Posiadał niezwykły dar orientacji w terenie górskim, w 1886 roku został przewodnikiem I klasy.
Gdy w 1909 Zaruski założył TOPR, Klimek Bachleda został jego zastępcą, będąc aż do tragicznej śmierci – mimo podeszłego wieku – czynnym i ofiarnym członkiem Pogotowia.
Jerzy Bukowski












