Pozwali ją sąsiedzi, w tym jej była nauczycielka muzyki, uskarżając się na zbyt głośne dźwięki, wydobywane przez nią z instrumentu.
Nie pomogły argumenty studentki, że stara się grać jak najrzadziej, nigdy w nocy i że maksymalnie wyciszyła mieszkanie. Nie godząc się z wyrokiem Sądu Rejonowego w Gdyni, jej rodzice odwołali się do Sądu Okręgowego w Gdańsku, który przesłuchał biegłego akustyka w celu ustalenia, czy gra na klarnecie w mieszkaniu rzeczywiście aż tak bardzo zakłóca spokój sąsiadom.
W tym tygodniu Sąd Okręgowy zmienił wyrok niższej instancji. Sędzia Przemysław Banasik uzasadniając wyrok, powołał się właśnie na opinię biegłego, który w mieszkaniach sąsiadek podczas gry na instrumencie nie stwierdził przekroczeń dopuszczalnych wartości hałasu.
Matka studentki nie kryła satysfakcji po ogłoszeniu wyroku.
– Chodziło o to, żeby nie zabierać prawa innym dzieciom, które kształcą się w tej chwili i będą chciały się kształcić. Żeby nie zachęcać ludzi do składania tego typu pozwów. To był główny cel złożenia apelacji – powiedziała dziennikarzom.
Wyrok jest prawomocny.

(25).jpg)











