“Pomysł zabrania ze sobą krzyża pojawił się na początku września i od początku wzbudzał kontrowersje. Bliscy 28 rodzin akceptowali pomysł i podpisali się pod listem poparcia, inni byli zdecydowanie przeciwni (m.in. Andrzej Melak, brat przewodniczącego Komitetu Katyńskiego Stefana Melaka, Magdalena Merta, żona wiceministra kultury Tomasza Merty i żona Przemysława Gosiewskiego, Beata Gosiewska)” – czytamy na stronie internetowej Telewizji TVN 24.
Paweł Deresz powiedział dziennikarzom, że decyzję o tym, czy zabrać ze sobą krzyż pielgrzymi podejmą w przeddzień wyjazdu.
– Będziemy głosowali, czy krzyż ma z nami lecieć do Smoleńska, czy też nie. Jeśli poleci, to zapewne tylko na jeden dzień razem z nami, a potem wróci tam skąd go zabraliśmy, czyli do kaplicy pana Prezydenta – wyjaśnił Deresz.
Pielgrzymi w liczbie około 170 osób nie wylądują jednak – jak pierwotnie zamierzali – w Smoleńsku, lecz w Witebsku, skąd przejadą autokarami na lotnisko Siewierny, żeby po nabożeństwie ekumenicznym na miejscu katastrofy przejść w ciszy do końca pasa startowego, a następnie udać się na ekumeniczne modlitwę do Katynia, dokąd nie dotarli 10 kwietnia ich bliscy.
Jerzy Bukowski
(111).jpg)











