Bunt pod Verdun

Grzegorz Schetyna powiedział nie tylko o błędzie, jakim było spóźnienie rządu z reakcją na raport MAK. Połączył ten błąd personalnie z osobą premiera

Glos polonii w usa
Głos Polonii w USA
22 stycznia, 2011
Post thumbnail default dark

I to kilkakrotnie (“premierowi zabrakło refleksu”, “to, że premier był na wakacjach, nie pomogło… “). To znaczące – bo marszałek Sejmu znany jest m.in.z tego, że działa precyzyjnie i nie nerwowo.

I choć teoretycznie zrównoważył krytykę rytualnymi atakami na opozycję, to wyraźnie widać, że jego wypowiedź boleśnie ugodziła tych, których ugodzić miała. I zmieniła sytuację wewnątrz Platformy Obywatelskiej. Świadczy o tym choćby ton Stefana Niesiołowskiego (“marszałek uległ histerii… “; zauważmy przy okazji, że kiedy środowe obrady prowadził Schetyna, zachowywał się wobec opozycji – odwrotnie niż Niesiołowski – spokojnie).

Świadczy o tym też nerwowa reakcja Pawła Grasia.

Po objęciu laski marszałkowskiej Schetyna już kilkakrotnie wysyłał sygnały mające świadczyć, że jest bytem politycznym wobec Tuska wprawdzie sojuszniczym, ale osobnym i niezależnym. Warto przypomnieć choćbydemonstrację dystansu wobec zapowiedzi podwyżki podatków. Ale wysłany obecnie sygnał jest jakościowo nowy. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że teraz krytyką został personalnie objęty premier. A to w partii wodzowskiej, jaką jest PO, oznacza nową jakość.

Po drugie dlatego, że niezwykle istotna jest tematyka, w której kontekście Schetyna wypowiedział krytykę. Wspomniana wyżej sprawa podatków nie była kluczową dla życia politycznego Polski. Natomiast sprawa smoleńska stała się – można nad tym ubolewać, ale taka jest rzeczywistość – podstawowym polem bitwy. Segmentem rzeczywistości najbardziej kluczowym dla tożsamości obu zwalczających się obozów politycznych. Można porównać ją do roli, odegranej przez Verdun w czasie I wojny światowej – czyli do miejsca, w którym obie walczące strony postanowiły odnieść zwycięstwo, i niejako umówiły się, że to tu, a nie gdzie indziej któraś z nich przegryzie drugiej gardło.

Jeśli więc Schetyna decyduje się zamanifestować dystans wobec Tuska na tym akurat polu, to oznacza to rzucenie rękawicy premierowi. Rzucenie otwarte i manifestacyjne.

Niezwykle ciekawe będzie, jak zostanie to przyjęte w partii. Schetyna jest jej współtwórcą, szefem bardzo znaczącej frakcji, twórcą wielkiej liczby wewnątrzpartyjnych, samorządowych i państwowych karier. Powinien “czuć” nastroje aktywu i aparatu. Pytanie (od odpowiedzi na nie wiele zależy), czy dobrze je wyczuwa? Czy fakt, że kontrowersją została objęta właśnie tematyka kluczowa, tematyka, w kontekście której oba obozy definiują – a przynajmniej chcą definiować – siebie i przeciwnika (w wypadku PO brzmi to tak: przeciwnik to wariaci od sztucznej mgły, a my, ludzie normalni, bronimy przed nimi Polski), nie wpłynie odstraszająco na potencjalnych sojuszników marszałka?

Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Ale odpowiedź na nie jest ważna nie tylko dla Schetyny, i nie tylko dla partii rządzącej. Jeśli bowiem okaże się, że Platforma Obywatelska nie zamyka się na krytykę postawy Tuska w sprawie smoleńskiej, to może oznaczać to optymistyczną konkluzję – że w Polsce istnieje pole do racjonalnej dyskusji. Jeśli natomiast okaże się odwrotnie, znaczyć to będzie, że smoleńska mgła oczadziła Polaków nie tylko efektownie, ale też bardzo głęboko.

Piotr Skwieciński
Rzeczpospolita, rp.pl

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Głos Polonii w USA – Beata

Głos Polonii w USA

New York, NY
  • Zweryfikowany
  • EN
    EN
  • PL
    PL
Profil firmy
Post
Filter