W takiej sytuacji znalazł się poseł Prawa i Sprawiedliwości Stanisław Pięta. Rozemocjonowany gorącą atmosferą przed pałacem Prezydenckim w rocznicę katastrofy smoleńskiej, pozwolił sobie na niefortunną i zwyczajnie głupią wypowiedź o tym, że przydałby się jakiś pistolet maszynowy, aby wyeliminować kilka osób.
Po kilku dniach nakręcony telefonem komórkowym film z tymi słowami został wyemitowany przez Telewizję TVN, która oczywiście poprosiła posła o komentarz. Spodziewałem się jakiejś błyskotliwej riposty lub przynajmniej inteligentnego przeproszenia za niewątpliwą wpadkę. Niestety, parlamentarzysta PiS “poszedł w zaparte” i nie chciał przyznać się do swojej wypowiedzi, aczkolwiek doskonale wiedział, że została ona nagrana.
Polityk nie musi – chociaż powinien – być ani mądry, ani dowcipny, ani uczciwy, ani przyzwoity. Poseł Pięta udowodnił, że obca może mu być także odwaga. Nie ma się więc co dziwić, że uprawiana przez niego profesja nieodmiennie zamyka rankingi zaufania Polaków do poszczególnych grup społecznych i zawodowych.
Jerzy Bukowski
(220).jpg)











