Gigantyczna potrawa zostanie zgłoszona do Księgi Rekordów Guinnessa.
“Przyrządzanie lazanii odbywało się od wczesnego rana; uczestniczyło w tym 50 kucharzy. Nad ułożonymi w długiej brytfannie składnikami przesuwał się piec, który opiekał kolejne partie potrawy. Ważąca blisko 5 ton lazania miała 25 metrów długości i 2,5 metrów szerokości. 10 tysięcy porcji, jakie z niej prawdopodobnie powstanie, zjedzą wieliccy kibice. Dotychczasowy rekord ustanowiony został w 1993 roku w Kalifornii. Upieczona wtedy lazania ważyła 3,71 tony i miała rozmiary: 21,33 m x 2,13 m” – czytamy w depeszy PAP.
Na pomysł przyrządzenia gigantycznej lazanii wpadł właściciel krakowskiej restauracji Magillo.
– Chcieliśmy w ten sposób uhonorować piłkarzy włoskiej reprezentacji mieszkających w Wieliczce, a wyznaczając termin byliśmy pewni, że przejdą do następnej rundy” – powiedział PAP właściciel restauracji Marcin Klisiewicz.
Jak poinformował, przygotowania do pieczenia lazanii-giganta zajęły ponad miesiąc, samo rozkładanie składników blisko 30 godzin.
Magillo szczyci się już dwoma poprzednimi rekordami Guinnessa: w 2004 roku na krakowskich Błoniach powstała pizza o długości ponad 134 metrów, a w 2010 roku ponadkilometrowa.
“W jury oprócz burmistrza Wieliczki Artura Kozioła znaleźli się m.in. kucharze włoskiej ekipy Claudio Silvestri i Stefano Gregorio, którzy tłumaczyli, że lazania jest zbyt kaloryczna dla piłkarzy. Po komisyjnym zważeniu potrawy jury sporządziło protokół, który zostanie przesłany do Księgi Rekordów Guinnessa” – napisała PAP.
Włoska ekipa mieszka w Hotelu Turówka, trenuje zaś na stadionie Cracovii i Górnika Wieliczka. Po przyjeździe piłkarze otrzymali od władz miasta po solnym bucie, a trener reprezentacji dodatkowo klucz do bram miasta wykonany z soli.
“13 czerwca delegacja piłkarskiej reprezentacji Włoch wzięła też udział w odsłonięciu na wielickim rynku obrazu 3D przedstawiającego wnętrze kopalni soli. W trakcie uroczystości szef delegacji Demetrio Albertini, prezes włoskiej federacji Giancarlo Abete oraz trener kadry Cesare Prandelli otrzymali od władz miasta mosiężne kaganki górnicze i bardy (rodzaj kilofa górniczego)” – czytamy w depeszy PAP.
Jerzy Bukowski
Korespondencja z Krakowa
dla Portalu www.Poland.us
















