Sprawa jest czysto prestiżowa, ponieważ spadek po artyście dawno został już rozsprzedany. Dorocie Wyspiańskiej-Zapędowskiej nie chodzi o pieniądze, a wyłącznie o podkreślenie, że jej ojciec był jedynym rodzonym, prawowitym sukcesorem geniusza.
– Chcę wiedzieć, jak to było naprawdę, ponieważ planuję napisać książkę w obronie mojego ojca czyli “śpiącego Stasia”; był bardzo źle traktowany – uzasadnia swój pozew
Przez swoją przyrodnią siostrę Helenę chce teraz udowodnić, że nie ma żadnych dowodów na to, iż rzeczywiście była ona dzieckiem artysty.
– Jestem w całkowitym szoku, ponieważ po 105 latach nagle dowiaduję się, że można domniemać, że moja babcia nie była dzieckiem Wyspiańskiego – powiedziała Kronice Iwona Michalska-Sosnowska prawnuczka Heleny i twórcy “Wyzwolenia”, która przedstawiła sądowi dokumenty dotyczące części majątku, zwłaszcza nieruchomości w podkrakowskich Węgrzcach, które kupił jej pradziadek niedługo przed śmiercią.
Niezależnie od wyroku, Dorota Wyspiańska-Zapędowska zapowiada, że nie będzie się starać o odzyskanie dzieł dziadka ze zbiorów muzealnych.
– W żadnym wypadku nie mam zamiaru, jeżeli w ogóle do tego dojdzie, zabierać jakichkolwiek dzieł, bo one są dla potomnych – wyjaśniła.
“Wnuczka artysty chce jednak sprawdzić, kto był właścicielem dzieł Wyspiańskiego sprzedanych w ostatnich latach na otwartych aukcjach. Zapowiada, że jeśli otrzyma pełne prawo dziedziczenia, będzie walczyć, by obrazy jej dziadka zamiast w prywatne ręce trafiały do muzeów” – czytamy na stronie internetowej TVP Kraków.
Proces został odroczony do października, aby w międzyczasie dokonać kwerendy w polskich muzeach, archiwach, sądach zbiorach prywatnych.
Jerzy Bukowski
Korespondencja z Krakowa
dla Portalu www.Poland.us
















