Konia nie da się zastąpić

Meleksy nie będą wozić turystów na trasie z Palenicy Białczańskiej do Morskiego Oka - poinformowało Radio Kraków-Małopolska.

Glos polonii w usa
Głos Polonii w USA
19 października, 2014
Post thumbnail default dark

Jak powiedział na antenie RK-M starosta tatrzański Andrzej Gąsienica-Makowski, nie zdały one egzaminu i na razie żadne maszyny, ani inne urządzenia mechaniczne nie są w stanie zastąpić tradycyjnej konnej bryczki (fasiąga).

“Elektryczne pojazdy przegrały z warunkami atmosferycznymi. Przy halnym dojechały tylko do połowy trasy, a jak mówił starosta tatrzański, warunki staną się jeszcze bardziej ekstremalne, bo niedługo nadejdą deszcze i mrozy” – czytamy na stronie internetowej krakowskiej rozgłośni.

Gąsienica-Makowski zapewnił jednak, że to nie koniec dyskusji o transporcie turystów do Morskiego Oka. Po raz kolejny powtórzył, że trzeba ulżyć doli pracujących tam koni i rozważane są różne sposoby, m.in. zamontowanie w fasiągach silników elektrycznych wspomagających pracę czworonogów na bardziej stromych podjazdach.

“Pomysł, by zamiast bryczek to meleksy woziły turystów do Morskiego Oka pojawił się po wypadkach z udziałem konnych wozów. Zmian w sposobie wożenia turystów chciała dyrekcja TPN. Pierwsze testy meleksów przeprowadzono w sierpniu” – przypomniano na stronie krakowskiej rozgłośni.

Za meleksami – o czym tutaj kilkakrotnie pisałem – opowiadały się organizacje ekologiczne i opiekujące się zwierzętami oraz Parlamentarny Zespół Przyjaciół Zwierząt przeciwko nim występowali góralscy wozacy, Główny Lekarz Weterynarii, Polski Związek Hodowców Koni oraz naukowcy z Uniwersytetów Przyrodniczych i Rolniczych z całej Polski specjalizujący się w hodowli koni. Także większa część pytanych w tej sprawie turystów twierdziła, że trzeba zachować wierność tradycji, co najwyżej można wspomóc konie wedle pomysłu starosty tatrzańskiego.

Konie pracujące na trasie: Palenica Białczańska – Morskie Oko są szczegółowo badane weterynaryjnie przed każdym sezonem turystycznym. Na fasiągu może być przewożonych najwyżej 12 osób. Pracuje tam 60 wozaków utrzymujących w sumie 300 koni.

“Pomysł zastąpienia zaprzęgów konnych pojazdami elektrycznymi pojawił się po padnięciu konia na trasie do Morskiego Oka w lipcu 2009 r. Jeden z turystów nagrał zdarzenie i opublikował w internecie. 10 sierpnia br. na drodze do Morskiego Oka padł kolejny koń. Zdaniem ekspertów konie padły z powodu nagłej choroby, a nie przez przemęczenie. Po tych zdarzeniach TPN zaostrzył regulamin dla fiakrów i wprowadził nowe zasady przy organizacji transportu” – czytamy w depeszy Polskiej Agencji Prasowej.

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Głos Polonii w USA – Beata

Głos Polonii w USA

New York, NY
  • Zweryfikowany
  • EN
    EN
  • PL
    PL
Profil firmy
Post
Filter