Usunięcia monumentu chcą od ponad roku władze tego miasta, którego rada podjęła stosowną uchwałę.
Andriejew był pytany przez dziennikarzy, czy pomnik nie powinien zostać przeniesiony na któryś z cmentarzy wojennych, co proponują władze Pieniężna.
– Wydaje nam się bardziej logicznym, że pomnik będzie stał w tym miejscu, gdzie generał zginął, bo jest to znak upamiętniający jego śmierć. Uważamy, że nie ma podstaw, by przenosić ten pomnik w inne miejsce – odpowiedział.
“Rosyjski dyplomata zwrócił też uwagę, że na obchody przyjechała delegacja Stowarzyszenia Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej, żeby uczcić pamięć generała. Podziękował też władzom woj. warmińsko-mazurskiego, na których zlecenie uporządkowano przed uroczystością otoczenie pomnika” – czytamy w depeszy PAP.
W uroczystościach wzięło udział kilkudziesięciu Rosjan, w tym kierownictwo Ambasady Rosji w Warszawie i Konsulatu Generalnego FR w Gdańsku, przedstawiciele dumy obwodowej z Kaliningradu, delegacja samorządowców i młodzież z Mamonowa oraz rosyjscy dziennikarze.
“Pod pomnikiem złożono wieńce i kwiaty. Rosjanie przywieźli też portret generała, przy którym zapalili znicze. Uroczystości, które zabezpieczała policja, miały spokojny przebieg. Nie było przeciwników upamiętnienia sowieckiego generała” – napisała PAP.
Uchwałę Rady Miasta Pieniężna z 2014 roku o usunięciu pomnika kata AK poparła Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, która poinformowała o tym stronę rosyjską. Argumentem jest to, że gen. Czerniachowski odegrał zdecydowanie negatywną rolę wobec Polski i Polaków.
O zaplanowanych na niedzielę uroczystościach Rosjanie poinformowali wcześniej polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych i władze samorządowe Pieniężna.
Jak powiedział PAP burmistrz Kazimierz Kiejdo, wystąpili oni o zgodę na zorganizowanie zgromadzenia z udziałem około 60 osób.
– Wydałem takie zezwolenie, bo pismo spełniało wszystkie warunki formalne – dodał przypominając, że przed rokiem Rosjanie nie tylko zorganizowali uroczystości bez uzyskania zgody władz miejskich, ale w dodatku samowolnie odnowili pomnik, malując go białą farbą. Podkreślił, że samorząd nie zmienił zdania wobec pomnika, który określił jako “obiekt stanowiący symbol sowietyzacji Polski w czasach komunizmu”.
Poprzednim obchodom organizowanym przez Rosjan w Pieniężnie towarzyszyły pikiety i happeningi przeciwników upamiętniania w Polsce sowieckiego generała.
“W maju ub. roku nieustaleni sprawcy rozbili tablice pamiątkowe i namalowali na pomniku czerwoną farbą znak Polski Walczącej oraz napisy <Precz z komuną> i <Mordercy>. Do incydentu doszło przed spodziewaną wizytą delegacji z obwodu kaliningradzkiego, związaną z obchodzonym w Rosji Dniem Zwycięstwa” – przypomniała PAP.
Pomnik zbudowano w latach 70 XX wieku niedaleko miejsca, gdzie sowiecki dowódca został śmiertelnie raniony odłamkiem pocisku artyleryjskiego podczas operacji wschodniopruskiej. Pochowano go w Wilnie, a po odzyskaniu przez Litwę niepodległości jego szczątki przeniesiono na cmentarz w Moskwie.
“Do czasu uchwalenia przez radnych woli usunięcia pomnika, Rosjanie nie organizowali oficjalnych uroczystości w tym miejscu. Monument z popiersiem generała od lat stał praktycznie zapomniany i zarastał krzakami. Według historyków, Czerniachowski jako dowódca 3. Frontu Białoruskiego był odpowiedzialny za aresztowanie płk. Aleksandra Krzyżanowskiego-“Wilka” i rozbrojenie 6-8 tys. żołnierzy wileńskiej AK. Wielu z nich zostało zesłanych do łagrów lub przymusowo wcielonych do Armii Czerwonej” – czytamy w depeszy Polskiej Agencji Prasowej.
Mam nadzieję, że omówiona wyżej uroczystość skłoni władze Pieniężna do przyspieszenia działań mających na celu usunięcie (przeniesienie) pomnika człowieka współodpowiedzialnego za zbrodnie na Polakach, a ROPWiM oraz MSZ udzielą im wszelkiej pomocy w tej materii, aby na przyszłość nie dochodziło już do tak skandalicznej ceremonii jak dzisiejsza.
















