Zapytany przez Magazyn Flesz, czy zdarzyło mu się kiedyś odmówić rezerwacji miejsca jakiemuś VIP-owi odpowiedział, że oczywiście, a wśród nich była również urzędująca głowa państwa.
– Oczywiście to nie było tak, że pan Bronisław Komorowski pojawił się z żoną w drzwiach, a ja powiedziałem: “Sorry, nie ma miejsca!”. Zadzwonili do nas z Kancelarii Prezydenta i zapytali, czy jest wolny stolik na dzisiaj. Nie było, bo przecież nie mogę odwołać kogoś, kto czeka na swoją kolej od trzech miesięcy. Zarezerwowałem stolik za tydzień, ale prezydent nie przyszedł. W tych sprawach jestem nieugięty – powiedział Fleszowi (cytat za portalem www.fronda.pl).
To się nazywa gastronomiczna demokracja!
















