Pytani przez dziennikarzy o te sprawy działacze SLD twierdzą, że wszystkie obiecane fundusze trafiły już na konto kandydatki, nie chcą natomiast komentować kontrowersji wokół jej osoby.
W ostatnich dniach krytycznie wyraziło się o dr. Ogórek kilkoro ważnych polityków Sojuszu z jego wiceprzewodniczącą profesor Joanną Senyszyn na czele. Uważają oni, że swoimi wypowiedziami publicznymi kompromituje ona ich ugrupowanie, starając się przymilać do elektoratu liberalnego i wytworzyć fałszywe wrażenie, iż jest kandydatką niezależna, a nie partyjną.
Apogeum niezadowolenia można było zauważyć kilka dni temu, kiedy w rozmowie z Radiem Gdańsk dr Ogórek nie chciała powiedzieć, jaką partię popiera i na kogo głosuje w wyborach parlamentarnych. Wywołało to powszechny niesmak w SLD, a Millerowi trudno było się wytłumaczyć z zachowania jego protegowanej, którą nadal bardzo jednak broni przed gniewem współtowarzyszy.
Najnowszy sondaż Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych daje Magdalenie Ogórek zaledwie 3-procentowe poparcie, co należy potraktować jako zapowiedź wyborczej katastrofy, która może zatopić nie tylko ją, ale także całą partię wraz z przewodniczącym. Kompromitujący wynik w wyborach prezydenckich z pewnością nie pozostanie bowiem bez wpływu na parlamentarne szanse Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
















