Jak wynika z cytowanego przez Informacyjną Agencję Radiową raportu brytyjskiego Ośrodka Analiz Politycznych w sprawie rosyjskich manewrów, mają one zaczepny, a nie obronny charakter. W ich trakcie ćwiczono m.in. atak nuklearny na Warszawę oraz na Bornholm (w czerwcu, kiedy corocznie zbiera się tam cała polityczna elita Danii), opanowanie akwenu Bałtyku oraz odizolowanie Estonii, Łotwy i Litwy od pomocy ze strony NATO. Według ustaleń brytyjskich analityków 33-tysięczne siły rosyjskie symulowały również desanty na należące do Finlandii wyspy Alandzkie, szwedzką Gotlandię, duński Bornholm, a osobne siły trenowały okupację północnej Norwegii.
I tak samo jak było w czasach Związku Sowieckiego Kreml udaje, że wszystkie te manewry maja wyłącznie defensywny charakter, jednocześnie gniewnie reaguje zaś na faktycznie obronne porozumienia państw NATO oraz współpracujących z nimi, a czujących zagrożenie ze strony Rosji krajów neutralnych (Szwecja i Finlandia).
W sygnowanym przez Edwarda Lucasa raporcie wymieniono też inne rosyjskie ofensywne manewry z minionych lat: zbrojne zajęcie arktycznych pól naftowych, okupację Estonii i tłumienie wywołanego przez Polaków powstania na Białorusi.
Jest się czego bać.










