Ekonomiczni imigranci czy uchodźccy – religijno-państwowy dylemat

Ewangelia nie pozostawia żadnych wątpliwości: jeśli ktoś jest prawdziwym uczniem Chrystusa, to ma obowiązek przyjęcia pod swój dach każdego przybysza, nie wnikając w jego intencje, nawet gdy ma podejrzenie, że może zostać przez niego ograbiony, zniesławiony bądź zabity.

File5e40ac4024fdaauthor202002092005
Jerzy Bukowski
10 września, 2015
Post thumbnail default dark

Władze państwowe muszą dbać o bezpieczeństwo swoich obywateli, nie wolno im więc kierować się wyłącznie religijnymi, ani moralnymi przesłankami, kiedy rozpatrują problem wpuszczenia na terytorium swojego kraju uchodźców, którzy mogą wcale nimi nie być (bo są ekonomicznymi imigrantami), a w dodatku stanowić poważne zagrożenie dla porządku społecznego.

Kościół rzymskokatolicki zaprzeczyłby swojej istocie, stawiając jakiekolwiek warunki przyjmowania będących w potrzebie obcokrajowców do państw, w których posiada on sporą liczbę wiernych, rząd zaniedbałby natomiast swoje obowiązki, gdyby nie ustalił jakichś zasad w tej trudnej materii.

Jako chrześcijanin powinienem z radością wypełnić ewangeliczny nakaz i cieszyć się zarówno wtedy, gdy przybysz z daleka okaże się sympatycznym bliźnim, jak wówczas, kiedy doprowadzi mnie do nieszczęścia, bo przecież to, co jest klęską w życiu doczesnym często staje się przepustką do wiekuistych rozkoszy, a męczeństwo za wiarę powinno być moim marzeniem.
Jako obywatel mam prawo domagać się od władz mojego państwa ochrony przed niekontrolowanym zalewem imigrantów oraz oddzielenia ludzi wymagających wsparcia od sprytnych cwaniaków żerujących na cudzej naiwności.

I jak tu normalnie żyć, aby pozostając posłusznym ewangelicznym naukom wzorowym chrześcijaninem zachować się równocześnie odpowiedzialnie jako przykładny obywatel nie popadając przy tym w schizofrenię?

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Post
Filter