Powodem tej akcji jest ogólne niezadowolenie z repertuaru narodowej sceny oraz dopuszczanie do pracy na niej reżyserów wypaczających sens wystawiania sztuk z polskiej klasyki.
Dwa lata temu głośny był protest grupy osób z gwizdkami przeciwko nazbyt realistycznym scenom seksu w sztuce Augusta Strindberga pt. “Do Damaszku” Augusta Strindberga w reżyserii Klaty. Potem sam dyrektor zawiesił próby do “Nie-Boskiej Komedii Zygmunta Kraińskiego w inscenizacji Oliviera Frljicia. Z udziału w przygotowaniach do premiery zrezygnowało wówczas siedmioro znanych aktorów, m.in. Anna Dymna, Mieczysław Grąbka i Tadeusz Huk.
W ubiegłym roku próbę odwołania Klaty podjęli krakowscy radni z powodu włączenia Starego Teatru w akcję “Golgota Picnic – zrób to sam” zainicjowanej w proteście przeciwko zablokowaniu spektaklu Rodrigo Garcii podczas Malta Festiwal.
Dyrektor uważa wszystkie te protesty za nieuzasadnione, a obecną akcję za mającą charakter polityczny związany z powstaniem nowego rządu. Autorzy listu podkreślają natomiast, że podobne pismo otrzymał od nich wcześniej minister Bogdan Zdrojewski.
Każdemu teatrowi dobrze robią sensacje, bo świadczą one o zainteresowaniu jego działalnością ze strony widzów. Czy krakowskiej scenie przysłuży się akcja przeciw dyrektorowi Janie Klacie? Już wywołała ożywioną dyskusję w mediach.
















