Wiele odłamków tej maszyny różnej wielkości przywiozły do kraju osoby, które przeszukiwały na własną rękę miejsce katastrofy.
Jak ustalił dziennikarz RMF, śledczy zabrali m.in. niewielki element samolotu, wmontowany w tablicę pamiątkową w Kościerzynie. Zostanie on zbadany przez biegłych. Przywiózł go do Polski Kazimierz Maszk.
“Niewielki, metalowy element był już oglądany ponad roku temu przez wojskowych śledczych, którzy wtedy badali katastrofę. Prokuratorzy w mundurach, choć uznali przedmiot za dowód rzeczowy, pozwolili na ponowne umieszczenie fragmentu samolotu w tablicy pamiątkowej. Teraz kawałek metalu trafił do depozytu Prokuratury Krajowej. Jak dowiedział się nasz dziennikarz, prokuratura nie tłumaczy jakie badania zamierza przeprowadzić. Jak usłyszał – odpowiedź w tej sprawie będzie najwcześniej w przyszłym tygodniu” – czytamy na stronie RMF.
Ciekawe, ile fragmentów tupolewa znajduje się w posiadaniu osób prywatnych.
















