Jak tutaj niedawno pisałem, petycję w obronie przed zwolnieniem go skierowali do marszałka województwa małopolskiego pacjenci znakomitego lekarza, któremu władze tej placówki medycznej zaproponowały ograniczenie współpracy do kontraktu za 800 złotych miesięcznie bez możliwości operowania.
W tej sytuacji prof. Sadowski rozważał przyjęcie oferty pracy w konkurencyjnym ośrodku w Zabrzu.
“Zarząd Województwa Małopolskiego zobowiązał dyrekcję Szpitala im. Jana Pawła II do umożliwienia profesorowi Jerzemu Sadowskiemu pracy przy stole operacyjnym” – taki komunikat wydano po spotkaniu marszałka i członków Zarządu z dyrektor Anną Prokop-Staszecką.
Należy to traktować jako polecenie służbowe, ponieważ placówka podlega samorządowi województwa.
Pozostaje natomiast jeszcze jeden problem; styku sektora prywatnego z publicznym w osobie prof. Sadowskiego, który jest – jak ustaliła “Gazeta Wyborcza” – współwłaścicielem przychodni mieszczącej się tuż obok Szpitala im. Jana Pawła II.
“To stamtąd podczas wizyty, która kosztuje 600 zł, pacjenci kierowani byli na operacje do publicznej placówki. Następnie profesor operował ich w ramach kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia, za co dostawał osobne wynagrodzenie ze szpitala” – napisała “GW”.










