Ulotki z hasłem “Dopal cenę swojej śmierci” i opisem zagrożeń wynikających z brania tych środków rozdawane są w lokalnych szkołach.
“- Dopalacze to prosta droga do przedwczesnej śmierci. Używając tak bezpośrednich komunikatów, Mysłowice podjęły starania, by uświadomić młodym ludziom, jak wiele krzywdy mogą wyrządzić dopalacze” – powiedziała gazecie rzeczniczka miasta Kamila Szal.
Aby wzmocnić siłę ostrzeżenia, w siedmiu szkołach podstawowych, wszystkich ponadpodstawowych i w jednej specjalnej odbyły się specjalne inscenizacje z udziałem aktorów i przedstawicieli firm pogrzebowych.
“Wizyta zakładów pogrzebowych na lekcjach i prosty przekaz, że dopalacze to śmierć, choroby psychiczne czy trwałe uszkodzenia organów miały jedno zadanie: wpłynąć na podejmowane przez młodych ludzi decyzje i ich świadomość, co do związanych z nimi konsekwencjami” – czytamy w “Rz”.
Szal dodała, że sklepy z dopalaczami “powstają jak grzyby po deszczu w każdym mieście”, a “prawo w zestawieniu z przebiegłością sprzedawców daje niewielkie szanse na wygraną z nimi”.
“Mimo luk w przepisach konsekwencja pewnych działań może przynieść pożądane rezultaty. Działamy razem z sanepidem, policją i strażą miejską i na pewno nie złożymy broni zanim nie wygramy” – argumentował w rozmowie z “Rzeczpospolitą” pomysł władz Mysłowic ich prezydent Edward Lasok.
















