“Kiedy Hector Besone, Miguel Jose Giraldo i Ruben Miret, którzy od lat kibicują reprezentacji (m.in. byli w USA podczas MS w 1994 r.) zorientowali się nad ranem w dniu meczu, gdzie trafili, postanowili jednak zawrócić i dostać się do Niżnego Nowogrodu. Udało im się dotrzeć równo z początkiem spotkania. Ich poświęcenie zdało się na nic, bo Argentyna uległa Chorwacji 0:3” – czytamy w depeszy PAP.
– Okazało się, że dwa miasta mają tę samą nazwę. Kiedy przyjechaliśmy, zadzwoniliśmy do przyjaciela, który dał nam nawigację i okazało się, że jesteśmy kilkaset kilometrów od celu. Przeżyliśmy odyseję w Rosji – powiedział rosyjskim mediom Miret (cytat za PAP).
Korzystając z GPS trzeba być bardzo ostrożnym, bo wiele miast nosi identyczne nazwy i łatwo można się pomylić ponosząc przykre konsekwencje.










