Dyplomatyczny honor amerykańskiego ambasadora

Ambasador może mieć - jak każdy człowiek - własne poglądy polityczne, ale nie wolno mu się z nimi publicznie obnosić, ponieważ jako przedstawiciel swojego państwa jest zobowiązany realizować aktualną linię prezentowaną przez jego władze. Jeżeli uważa to za niemożliwe, pozostaje mu honorowo złożyć dymisję, aby pozostać w zgodzie z własnym sumieniem oraz z podstawowymi kanonami…

File5e40ac4024fdaauthor202002092005
Jerzy Bukowski
3 lipca, 2018
Post thumbnail default dark

Tak właśnie postąpił ambasador USA w Estonii James D. Melville, który zrezygnował z dalszego pełnienia misji w Tallinie w związku z ostatnimi komentarzami prezydenta Donalda Trumpa – podczas konferencji prasowych i w mediach społecznościowych – pod adresem Unii Europejskiej i jego stosunkiem do sojuszników na starym kontynencie.

Dyplomata napisał na Facebooku: “Jeśli prezydent mówi, że UE została <założona, by wykorzystywać USA, by atakować naszą skarbonkę> albo <że NATO jest tak samo złe jak NAFTA>, to nie jest to tylko niezgodne z faktami, ale dowodzi, że czas, bym odszedł” (cytaty za Polską Agencją Prasową).

Melville, który był ambasadorem USA w Estonii od 2015 roku (wcześniej pełnił służbę w amerykańskich placówkach m.in. w Berlinie, w Londynie i w Moskwie) wyjaśnił, że każdy odpowiedzialny dyplomata ma wspierać politykę swojego kraju, a jeśli stwierdzi, że nie może już tego robić, “to honorowym wyjściem jest złożenie rezygnacji”.

I dokładnie tak się zachował, co należy przyjąć z uznaniem.

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Post
Filter