Właśnie mamy do czynienia z takim przypadkiem: jak poinformowała Polska Agencja Prasowa, mieszkający obecnie w USA aresztowany pod zarzutem publicznego pijaństwa, były prezydent Peru, 72-letni Alejandro Toledo, spędził noc w areszcie po tym, jak awanturował się w jednej z restauracji w San Francisco i odmawiał opuszczenia jej.
Po wyjściu na wolność konsekwentnie zaprzeczał, jakoby dzień wcześniej pił alkohol tłumacząc pytającemu go o ten incydent dziennikarzowi, że jest w domu i pisze książkę.
“Toledo mieszka na stałe w USA, bowiem w swoim kraju jest ścigany przez wymiar sprawiedliwości pod zarzutem udziału w największej przed laty aferze w Ameryce Łacińskiej. Chodzi o firmę Odebrecht, która przyznała się do przekazywania łapówek politykom w kilkunastu krajach regionu. Koncern publicznie wymienił nazwiska osób, z którymi współpracował w Peru” – czytamy w depeszy PAP.
Nie jest on jedynym byłym prezydentem tego kraju mającym poważne kłopoty z wymiarem sprawiedliwości.
“Z powodu skandalu korupcyjnego w 2000 roku uciekł z Peru były szef państwa Alberto Fujimori. Obecnie odbywa on karę 25 lat więzienia za korupcję i zbrodnie na lewackich partyzantach i opozycji. Za kratkami jest także inny były prezydent Peru Ollanta Humala, który trafił do aresztu w lipcu br. w oczekiwaniu na proces w związku z zarzutami o przyjęcie nielegalnych funduszy od Odebrechtu. Według prokuratury również były prezydent Toledo przyjął od koncernu łapówkę w wysokości 20 mln USD w zamian za pomoc w uzyskaniu kontraktów na roboty publiczne” – napisała Polska Agencja Prasowa.
Trzeba obiektywnie przyznać, że na tle tak poważnych przestępstw pijacki wybryk Alejandra Toledo nie robi już wielkiego wrażenia.












