– Ojciec nie zastawia pułapek na swoje dzieci – tak tłumaczył swoje przekonanie o konieczności zmiany słów “nie wódź nas na pokuszenie” na “nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie” w czasie ostatniej audiencji generalnej (cytaty za PAP).
Uzasadniając tę zmianę Franciszek tłumaczył tysiącom wiernych, że są trudności z dokładnym przekładem oryginalnego greckiego wyrażenia, a wszystkie współczesne tłumaczenia są “nieco kulawe”. Podkreślił, że bez względu na to, jak rozumie się ów tekst, należy wykluczyć to, aby to Bóg był “protagonistą pokus stających na drodze człowieka”.
– To tak, jakby Bóg czaił się, by zastawić na swoje dzieci pułapki i sidła. Taka interpretacja sprzeczna jest przede wszystkim z samym tekstem i daleka od obrazu Boga, jaki objawił nam Jezus. Chrześcijanie nie mają do czynienia z Bogiem zazdrosnym, konkurującym z człowiekiem albo bawiącym się nim, by poddać go próbie. To są obrazy wielu bożków pogańskich – dodał.
Przywołał też słowa z Listu Świętego Jakuba Apostoła: “Kto doznaje pokusy, niech nie mówi, że Bóg go kusi. Bóg bowiem ani nie podlega pokusie ku złemu, ani też nikogo nie kusi”.
Kuszony był natomiast Jezus przez szatana.
– Obecny był tam szatan. Wiele osób mówi: po co mówić o diable? Przecież to coś dawnego. Diabeł nie istnieje. Ale popatrzcie, czego nas uczy Ewangelia: Jezus starł się z diabłem, był kuszony przez szatana – powiedział w katechezie.
Już wcześniej Episkopaty Francji, Belgii i Włoch dokonały proponowanych przez papieża Franciszka zmian. Włosi zaproponowali słowa: “nie opuszczaj nas w pokusie” (non abbandonarci alla tentazione).
Konferencja Episkopatu Polski nie zamierza jeszcze niczego zmieniać.
– Na razie czekamy, czy będzie jakaś odgórna decyzja Stolicy Apostolskiej lub Kongregacji, czy będą jakieś wytyczne. Bezpośrednio się tą kwestią nie zajmujemy – powiedział ponad rok temu Katolickiej Agencji Informacyjnej przewodniczący Komisji KEP do spraw Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów biskup Adam Bałabuch.












