– Będziemy działać progresywnie, ale po dwudziestym którymś października. My musimy każdy głos odebrać. Stąd dzisiaj nie eksponujemy tego. Może to Rafał (Trzaskowski – JB) mówić w Warszawie, ale my tego nie możemy mówić w Świebodzinie. Tam nas ludzie przepędzą.
Nie oburza mnie cynizm Grupińskiego, bo jest on przecież rasowym politykiem, musi więc mówić co innego publicznie, co innego zaś prywatnie. Zdumiony jestem natomiast jego niefrasobliwością, która obnażyła dwulicowość ważnego członka PO-KE.










