“Niemal codziennie dochodzi do wycinki co najmniej jednego drzewa. Są one usuwane z powodu chorób, kolizji z inwestycjami czy na wniosek osób prywatnych. Pod topór poszedł m.in. 200-letni dąb, który kolidował z budową Trasy Łagiewnickiej. W lesie Łęgowskim wycięto ponad 400 sztuk. Wycięto także około 200 drzew na Zakrzówku, w związku z planowanym przez urzędników parkiem” – czytamy w portalu.
Tymczasem przedstawiciele magistratu chwalą się imponującymi planami zalesienia Krakowa do 2040 roku.
“Do tego czasu posadzonych ma zostać 7 mln drzew. Ma to spowodować wzrost lesistości Krakowa z 4 do 8 proc. Dokument w tej sprawie został przygotowany przez Zarząd Zieleni Miejskiej w Krakowie i miał zostać przegłosowany przez Radę Miasta w sierpniu tego roku. Tak się jednak nie stało. Dlaczego? Projekt trzeba było odesłać do dalszych analiz, ponieważ był niezgodny z dokumentami planistycznymi” – napisał Onet.
Oprócz prezydenta miasta zgodę na wycinkę drzewa mogą wydać konserwator zabytków oraz marszałek województwa.












