KONTAKT   I   REKLAMA   I   O NAS   I   NEWSLETTER   I   PRENUMERATA
Piątek, 3 lipca, 2020   I   04:22:57 PM EST   I   Anatola, Jacka, Mirosławy
  1. Home
  2. >
  3. STYL ŻYCIA
  4. >
  5. Trochę historii

Jerzy Ignacy Lubomirski - Chorąży Wielki Koronny

Ewa Michałowska-Walkiewicz     12 marca, 2019

Authors of paintings aren't known Foto: Jolanta Krawczyk CC BY-SA 3.0
Authors of paintings aren't known Foto: Jolanta Krawczyk CC BY-SA 3.0

Jerzy Lubomirski, pieczętujący się herbem Szreniawa bez Krzyża, przyszedł na świat w dniu 15 marca 1691 roku w Krakowie. Zmarł on natomiast w dniu 19 lipca 1751 roku w Rzeszowie. Był to Wielki Chorąży Litewski, pisarz polny, książę, generał wojsk polskich i saskich. Kandydat do korony siedmiogrodzkiej i polskiej po śmierci Augusta II Mocnego.

Pochodzenie i rodzina
Jerzy był synem Hieronima, zamieszkałego w Rzeszowie. Był on fundatorem klasztoru oo. Kapucynów w Rozwadowie. W 1723 roku, wykupił on od rodziny Rozwadowskich ich nadsańskie dobra, na bazie których zorganizował dwa klucze własności ziemskiej rozwadowski i długorzeczycki. Pałac w Charzewicach stał się rodową siedzibą linii rzeszowsko-charzewskiej rodu Lubomirskich.

Znacząca osoba w Rzeczpospolitej
Był on odznaczony Orderem Orła Białego i Orderem Świętego Henryka. Dwukrotnie był żonaty z Marianną Bielińską i Joanną von Stein. Pochowany w krypcie klasztoru oo. Kapucynów w Rozwadowie.

Legenda o Lubomirskim
Według pewnej legendy nad ranem po balu na zamku rzeszowskim, książę Jerzy dostrzegł idącego z kobiałką na targ ubogiego szlachcica. W pewnej chwili z kobiałki wychylił głowę kogut, który głośno zapiał. W księciu Jerzym Ignacym Lubomirskim odezwała się pasja myśliwska; zastrzelę tego koguta –głośno zawołał. Podano mu pistolet. Strzał był tak celny, że zginął nie tylko kogut, ale i jego właściciel. W rzeczywistości jednak książę zabił w pojedynku chorążego sanockiego Józefa Jelca, swojego wierzyciela, gdy ten gościł na zamku rzeszowskim. Już pierwsze złożenie szabel doprowadziło do śmierci Józefa Jelca, za co Lubomirski został skazany na dwa lata wierzy w zamku w Sanoku. Podobno do dziś dnia można zobaczyć zawodzącego ducha Jerzego, który chodzi po murach sanockiego więzienia.


Ewa Michałowska-Walkiewicz
Dziennik Polonijny
Polska

 

 

REKLAMA - DODAJ FIRMĘ