Historia prania: „Dziennik Polonijny” na kieleckiej wystawie dotyczącej dawnych metod prania

Potrzebę czyszczenia odzieży zauważono już wiele wieków wstecz. Najpierw brudne ubrania po prostu moczono w zimniej bieżącej wodzie. Po pewnym czasie jednak zauważono, że sam ten proces nie usuwa większego brudu. Mijały lata, a brudne ubrania przed namoczeniem w nurtach zimnej wody, pocierano piaskiem.

File66ba290026166author202408121123
Ewa Michałowska-Walkiewicz
20 stycznia, 2026
Pranie head
Fot. Ewa Michałowska-Walkiewicz

Wtedy był to dobry pomysł, gdyż ze względu na szorstkość właśnie piaskiem, można było doprać niektóre z ubrań. Nasi przodkowie za najlepszą z metod prania, uważali „wybijanie” brudu z ubrań, na przykład kijanką lub też zamoczonymi ubraniami tłuczono po prostu o skały.

Pierwsze kijanki

Pierwsze „bijki” lub tak zwane kijanki posiadały kształt twardych, niełamliwych, a przede wszystkim dość grubych, krótkich drewnianych łopatek. Pranie nimi polegało na wcześniejszym namoczeniu zabrudzonych ubrań koniecznie w zimnej wodzie, a następnie uderzaniu tych ubrań wspomnianą kijanką. Po czym trzeba było obficie spłukać ubrania te wodą. Z biegiem czasu, do prania gospodynie domowe zaczęły dodawać mieszanki popiołu z łojem.

Konieczna do prania była balia

W kolejnych latach, nurt wartkiej wody mimo wszystko zastąpiono balią. Zauważono przy okazji prania także, że łatwiej usuwa się wszelki brud z tkanin raczej pod wpływem ciepłej wody. Na wsiach można było spotkać wielką miednicę zastępującą balię, z tak zwanym kielichem ze sprężyną potocznie zwanym „ruchakiem”, który tworząc podciśnienie podczas prania zwiększał jego skuteczność. W wiejskich piosenkach pana Mariana Tylki czytamy, że …ówczesne pranie z „ruchakiem” wyglądało po prostu jak ubijanie ziemniaków… Wszystkie te procesy związane z praniem zarówno kijanką jak i „ruchakiem”, były bardzo pracochłonne, zatem ludzkość musiała coś wymyśleć, aby zracjonalizować te czynności.

Początek XX wieku

W początkowych latach ubiegłego stulecia, w każdym gospodarstwie domowym znana była tak zwana „tara”. Po namydleniu szarym mydłem brudnych ubrań, należało wówczas pocierać nimi o falowaną blachę, zwaną „tarą”. Pranie takie też wymagało czasu i fizycznej siły. Ale już lata sześćdziesiąte wprowadziły pewnego rodzaju rewolucję jeśli chodzi o pranie. Ponieważ pojawiła się wówczas pralka wirnikowa zwana Franią. Pojawienie się na Starym Kontynencie elektrycznych pralek wirnikowych, zakończyło stosowanie  tary, która została jedynie w domach gdzie nie było jeszcze wtedy światła elektrycznego.

Pranie body
Fot. Ewa Michałowska-Walkiewicz

Newsletter Dziennika Polonijnego

4 komentarzy

Post
Filter