„Dziennik Polonijny” wspomina dawne czasy: Wigilia w czasie zaborów

Jak nam jest wiadomo w czasach naszego narodowego niebytu, od szeregu lat istotą naszej polskości były jedynie obrzędy i religijne tradycje. Nie istnieliśmy jako państwo na mapach politycznych Europy, ale gdzieś w głębi serca, naprawdę byliśmy Polakami.

File66ba290026166author202408121123
Ewa Michałowska-Walkiewicz
20 grudnia, 2025
Vintage christmas head
Fot. Bigstock / Andrey_Kuzmin

Wigilia sienna w dziewiętnastym stuleciu

W regionie świętokrzyskiego Bodzentyna i Suchedniowa, w dawnych czasach obowiązywała tak zwana „wigilia sienna”. Podawano wówczas wigilijne potrawy na stole suto wysłanym sianem. Serwowano wówczas smaczne baby lukrowane, drożdżówki rodzynkowe, chleby przaśne podpiekane, postne pierogi wykonane jedynie z kwaszonej kapusty i tak zwane „kluski płaskie” z makiem.  Tak uraczeni zaproszeni na wigilię goście, oprócz kolęd śpiewali też i pieśni patriotyczne, wychwalające dawniejszą potęgę naszego kraju. Wówczas to z ości obierano karpia, jako tradycję pozbycia się znienawidzonego zaborcy z naszego kraju.

Wędliny i mięsa

Zawsze na czas Bożego Narodzenia, wtedy gdy na ziemiach polskich były zabory, raczej mieszczanie i biedniejsi chłopi musieli zadowolić się salcesonami i pasztetowymi z cebulką podpiekaną do ziemniaków. Jedynie bogatsi Polacy, raczyli się w czasie świąt grudniowych tłustymi baleronami i wędzonymi szynkami. Na każdym stole czy to wiejskim czy miejskim, musiała zagościć rodzynkowa drożdżówka i ukochany przez wszystkich sernik bakaliowy.

Trzeci dyktator powstania styczniowego

Gdy na stokach Cytadeli Warszawskiej w dniu 5 sierpnia 1864 roku zginął Romuald Traugutt, ciemny strach wkradł się w sera osadzonych w niej więźniów. To oni do niedawna z zapartym tchem czekali na jakiś cud, kiedy właśnie trzeci dyktator powstania styczniowego, jakimś sposobem wyjdzie na wolność i poprowadzi Polaków do zwycięstwa. Gdy jednak tak się nie stało i gdy nastał czas Wigilii, dawniejsi współwięźniowie pana Romualda często przy skibce suchego czarnego chleba organizowali sobie ten świąteczny czas w więziennej celi. I tak jak obowiązuje polska tradycja, przy „stole wigilijnym” więźniowie cytadeli zostawili pusty kubek wierząc, że jest to nakrycie dla niespodziewanego ducha przyjaciela.

Gdy jest wigilijna śnieżyca

Wielu Polaków w czasie zaborów kultywowało kolejną tradycję, która tym razem polegała na obserwowaniu aury w dzień Wigilii. Gdy na dworze było spokojnie wszyscy wierzyli, że w nadchodzącym roku nic nie nastąpi jeśli chodzi o odzyskanie przez nasz kraj niepodległości. Gdy zaś była zawieja śnieżna z ogromnymi opadami śniegu, wszyscy Polacy wierzyli, że jest to znak zbierania się polskiego wojska, które wywalczy dla nas upragnione dni wolności. 

Newsletter Dziennika Polonijnego

1 komentarz

Post
Filter